Z Dzienniczka Siostry Faustyny

Zeszyt pierwszy

153

W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielak liczba, że nie można było ich zliczyć. 

06-10-2019 Aktualności

Dlaczego kierownicze elity UE „kochają” migrantów? Ewa Działa-Szczepańczyk

Zapewne wielu naszych rodaków zadaje sobie pytanie - dlaczego elity decyzyjne Unii Europejskiej z tak wielką determinacja dążą do sprowadzania na nasz kontynent uchodźców z krajów biednych i dotkniętych wojną. Nawet powierzchowna analiza zjawiska nieuchronnie prowadzi do kilku spostrzeżeń, które w żaden sposób nie przystają do oficjalnie obowiązującej narracji tłumaczącej owe działania. Najbardziej nam znane tłumaczenie to: „Ze względów moralnych i humanitarnych kraje europejskie zobowiązane są pochylić się nad losem biednych migrantów, którzy uciekają przed chaosem wojennym panującym w ich ojczyznach”. Jest to tłumaczenie zrozumiałe, nieskomplikowane i przez to nośne medialnie. Przyjmowane jest ono przez większość Europejczyków bez większej refleksji, dopóki niektórzy z nich nie zetkną się osobiście z negatywnymi skutkami owej migracji. Nie będę jednak dociekać przyczyn dlaczego Europejczycy tak łatwo ulegają medialnej tresurze „w tym temacie”. Nie zajmę się również przyczynami tej migracji. Obydwa te zagadnienia wymagają odrębnej analizy. Bardziej interesującym wydaje się problem - czym zmotywowane są działania elit decyzyjnych Europy w omawianej kwestii, bo oficjalną wersję o potrzebie pomocy humanitarnej trzeba definitywnie odrzucić,  jako obliczoną na naiwność odbioru nieświadomych niczego Europejczyków. Oto kilka moich tez próbujących „rozszyfrować” te motywy:

1. Decyzyjne europejskie elity wyznające neomarksizm „w pełnej jego krasie”, przesiąknięte internacjonalizmem czują palącą potrzebę wyciągnięcia pomocnej dłoni w kierunku biednych uchodźców (jednak „niekumatemu” ludowi, który nie jest w stanie pojąć tej głębokiej motywacji sprzedaje się jej wersję uproszczoną: „biednym ludziom trzeba pomóc”). Teza ta jest o tyle mało wiarygodna, że te same elity, gorliwie wspierały wojskowe działania w północnej Afryce, które doprowadziły do wielkiego chaosu i kompletnego rozkładu społeczno-gospodarczego państw tego regionu (nazywanego dla niepoznaki szumnie Arabską Wiosną Ludów). Ktoś powie - może owe elity mają teraz poczucie winy z tytułu degrengolady, którą zafundowały tym krajom. Teraz leczą je gorliwym przyjmowaniem uchodźców z regionów dotkniętych tą degrengoladą. Tezę tę należy jednak definitywnie odrzucić, bowiem motywacją działań w polityce międzynarodowej nigdy nie było i nie jest poczucie winy, a poza tym wersja "oddolnej" rewolucji jaka się rozegrała w krajach północnej Afryki jest dogmatem i nie podlega dyskusji.

2. Decyzyjne europejskie elity w swoim odczuciu są spadkobiercami elit zarządzających swojego czasu sporym kawałkiem naszego globu. Ciągnięte bez pardonu zyski z kolonii wielu krajom europejskim przysporzyły prosperity na długie lata (z tego dobrego dla nich czasu czerpią korzyści do dzisiaj), a eksploatowanym skolonizowanym krajom, wielką biedę, z której do tej pory wiele z nich nie może się otrząsnąć. Poczucie winy z tytułu uprawiania niegdyś kolonializmu i potrzeba zadośćuczynienia ofiarom tegoż, pojawia się nieśmiało od czasu do czasu w narracji zachodnich mediów. Jest ona jednak przeznaczona tylko dla tych Europejczyków, którzy są zaniepokojeni negatywnymi skutkami migracji, celem ich zawstydzenia i wywołania w nich poczucia winy na zasadzie: jakże to? jesteście mieszkańcami kraju, który całe wieki ich wyzyskiwał, a teraz nie chcecie im podać pomocnej dłoni?.

3. Decyzyjne europejskie elity realizują przede wszystkim interes polityczny Niemiec, a jest nim podporządkowanie gospodarczo-polityczne pozostałych państw Europy ze szczególnym uwzględnieniem Europy Środkowej (patrz koncepcja Mitteleuropy). Wprowadzenie uchodźców na nasz kontynent jest środkiem by ten cel osiągnąć (patrz - „zaproszenie” Kanclerz Angeli Merkel). Ich masowa migracja do krajów Europy Środkowej, słabych gospodarczo i politycznie – do reszty miała je rozłożyć. Prawdziwość tej tezy należy poważnie rozważyć.

4. Rewolucja obyczajowa, która rozlała się po naszym kontynencie (i nie tylko naszym) zrobiła „co swoje” niszcząc zwłaszcza w Europie Zachodniej, rodzinę, tradycyjne wychowanie, wzorce męskości i kobiecości. Skutkiem tego Europa przeżywa nie tylko zapaść demograficzną, ale ma również problem z pozyskaniem pełnowartościowego rekruta, a jej realizowany obecnie cel to tworzenie armii europejskiej. Być może uchodźcy mają zasilić i to poważnie, szeregi tej armii – w końcu są to niesfiksowani neomarksistowską ideologią normalni mężczyźni i do tego zdeterminowani.

5. Decyzyjne elity UE dobrze zdają sobie sprawę, że kraje tzw. Starej Unii realizując koncepcję rozdawniczego neomarksistowskiego superpaństwa, ekonomicznie dłużej „nie pociągną”. Jeżeli mieszkańcy tych krajów chcą żyć na dotychczasowym poziomie, muszą pasożytować ekonomicznie na innych narodach. „Wysysanie” kolonii dawno się skończyło, a neokolonializm nie przynosi spodziewanych korzyści, bo kraje zaliczające się kiedyś do tzw. Trzeciego Świata, coraz bardziej wybijają się na niepodległość polityczno-gospodarczą i coraz lepiej dbają o własne interesy. Więc co pozostało? Szukać „kolonii” zastępczych. Stąd koncepcja „Europy dwóch prędkości”. Tymi „koloniami” ma być Europa Środkowa – jako rezerwuar taniej siły roboczej i miejsce „upłynniania” towarów (gorszej jakości – jak już się zdążyliśmy już przekonać). Innym rozwiązaniem jest wywoływanie zamętu w słabych ekonomicznie państwach spoza kontynentu europejskiego (najczęściej tych, których przywódcy mają długoletni staż w rządzeniu i przez ten fakt „awansują” do miana dyktatora, którego oczywiście trzeba obalić „w imię demokracji”), a potem pozostaje tylko czekać na efekt. A jest on zawsze ten sam – wartkim strumieniem wypływa z tych państw tania siła robocza, którą należy szybko przechwycić. Ta metoda ma tylko jedną wadę – ten „strumień” trudno jest okiełznać i czasami się „przelewa”, czego obecnie jesteśmy świadkami.

6. Sprowadzenie do Europy jak najwięcej obcego elementu, który w przyszłości będzie paliwem dla siania fermentu, a przecież o wieczny ferment i destrukcję społeczną chodzi samozwańczym „elitom”, które tylko o jednym marzą – o przechwyceniu za sprawą tego fermentu niekontrolowanej niczym władzy, dzięki której będą mogły zarządzać ludźmi według własnej autorskiej receptury. Temu od lat służą eksperymenty społeczne inspirowane myślą marksistowską i jej kolejną mutacją czyli neomarksizmem. Jak wiadomo, pomysł marksistów nie został zwieńczony sukcesem - paliwo niezadowolonego proletariatu jako potencjalnego sprawcy światowej rewolucji wyczerpało się raz na zawsze. Dla realizacji neomarksistowskiego zamysłu (Szkoła Frankfurcka) trzeba było stworzyć „proletariuszy zastępczych”. Rozniecony płomień rewolty „młodych gniewnych” z lat 60-tych (ruch hipisowski) z czasem się wypalił. Ruch feministyczny rozbłysnął wielkim płomieniem, a teraz tli się zaledwie. Walki z dyskryminacją rasową też dłużej nie dało się eksploatować. Trzeba było szukać następnych uciemiężonych i wyzyskiwanych – byle był zamęt i destabilizacja. I znaleźli się tacy – LGBT. Jeżeli nawet nie czuli się wykluczeni, to ich na takich wykreowano. Wydaje się, że ten pomysł święci obecnie triumfy, ale i ta „rewolucja” może z czasem stracić na impecie. Potrzebny jest nowy niezadowolony zastępczy „proletariat”. Trzeba sobie go zwyczajnie zorganizować. Uchodźcy świetnie się do tej roli nadają. Wiec europejskie neomarksistowskie elity sprowadzają ich całe hordy z determinacją godną lepszej sprawy.

Podsumowując, dwie pierwsze tezy tłumaczą w jaki sposób „obłaskawia się ” mieszkańców naszego kontynentu zbyt dociekliwych „w temacie” napływu migrantów, pozostałe zaś, pokazują ewentualne drugie dno problemu – zwykle nieznane Europejczykom. Myślę, że scenariusze według tych czterech ostatnich tez mogą być realizowane równolegle i wzajemnie się nie wykluczają. Przecież można upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Pozostaje pytanie - kto te pieczenie będzie konsumować, kto będzie gasić rozniecony ogień, a kto będzie rozgarniać popiół w poszukiwaniu resztek?



 

26-08-2019 Aktualności

Siły nieczyste

Doznajemy w Polsce rozwiniętej ofensywy zbiorowych sił nowej

ideologii i jej narzędzi: „liberalizmu” połączonego z moralnym relatywizmem, wojującym ateizmem, wszechstronną obyczajową dewiacją. Cel jest jasny: zburzenie podstaw cywilizacji chrześcijańskiej, aby ją zastąpić opresją libertyńskiego totalitaryzmu na wzór systemów Stalina i Hitlera.

 

25-08-2019 Aktualności

Nowa nowomowa. Ewa Działa-Szczepańczyk

Nowa nowomowa. Ewa Działa-Szczepańczyk

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że lewicowi specjaliści z zakresu wdrażania ogólnoświatowej destrukcji są mistrzami w wprowadzaniu w obieg zmienionego znaczenia pojęć, które jeszcze niedawno były czytelne i jednoznaczne, a teraz już tak nie jest. Tak stało się w przypadku określeń: „tolerancja”, „demokracja”, „faszyzm”, „nacjonalizm”, „antysemityzm”, „liberalizm” i wielu innych. Wrzucili nam owi destruktorzy również wiele nowych pojęć typu: „mowa nienawiści”, „homofobia”,populizm”, „poprawność polityczna” których pojemności znaczeniowej nikt nie jest w stanie określić (i właśnie o to chodzi, bo przy pomocy tych pojęć – etykietek, praktycznie każdego niewygodnego człowieka, nieakceptowaną organizację, czasami cały naród, można stygmatyzować, a następnie metodycznie niszczyć).

Pojawiły się ostatnio w przestrzeni publicznej określenia, które na dobre w niej się rozgościły. One, w przeciwieństwie do wymienionych powyżej, bardzo konkretnie coś znaczą. Jednak w ich przypadku chodzi o to byśmy nie do końca poznali jaka treść za nimi się kryje. Brzmiąc obco wydają się bardzo wyrafinowane i „mądre”, a posługującego się nimi delikwenta nobilitują z marszu do „wyższych sfer”. To takie pojęcia jak np. ”think-tanki”, „lobbing”, organizacje „non profit”, „public relations (PR)”, „fake news”. Spróbujmy niektórym z nich wbrew oficjalnie obowiązującym mało czytelnym definicjom - nadać prawdziwe znaczenie.

Zacznijmy od pojęcia think tanki. Według oficjalnej definicji to organizacje zajmujący się badaniami i analizami dotyczącymi spraw publicznych. Zajmują się one również orędownictwem na rzecz wybranej ideologii albo sprawy. Jednak tak naprawdę te organizacje skupiają się przede wszystkim na ocenie funkcjonowania określonego odcinka życia społecznego w powiązaniu z sektorem gospodarczo-finansowym (a często związanym z nim strukturami politycznymi). W związku z tym, iż w obecnej dobie mamy do czynienia z wielkimi organizmami gospodarczymi o charakterze często ponadnarodowym, operującymi ogromnymi funduszami (niejednokrotnie przewyższającymi swą wielkością budżety wielu państw) istnieje niebezpieczeństwo, że każdy nierozważny biznesowy ruch z ich strony – nawet bardzo drobny - generować może ogromne dla nich straty. By tego uniknąć te byty gospodarczo-finansowe zatrudniają instytucje - think tanki, których celem jest minimalizowanie tego ryzyka. Mają one za zadanie badać rynki, nastroje społeczne, ustawodawstwo danego kraju i wszystko to, co potencjalnie może przynieść takiej np. korporacji straty. Mówiąc wprost think tanki mają na celu chronić interes finansjery, korporacji, handlowców, producentów i ugrupowań politycznych je wspierających, kosztem interesu społecznego.

Kolejne pojęcie - public relations (PR) to w skrócie kształtowanie stosunków publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem. Celem działań public relations jest dbałość o dobry wizerunek, akceptację i życzliwość wobec działań danej osoby np. polityka lub organizacji. Inaczej ujmując „problem” - PR to kreowanie takiego przekazu dotyczący danego podmiotu gospodarczego, polityka, organizacji społecznej czy politycznej, czasami całego państwa by społeczeństwo miało lepsze mniemanie o tych bytach niż one w rzeczywistości na to zasługują.

Organizacje „non profit” to pokrótce organizacje nie mające powiązań z władzą publiczną (poza-rządowe). Prowadzą działalność non profit, czyli nie dla zysku a na rzecz ludzi, natury, zwierząt itd. W praktyce jednak organizacje te borykają się z pozyskaniem funduszy na swoją działalność. Muszą zabiegać o sponsorów, co czyni ich niezależność mocno dyskusyjną. Najbardziej zagrożone są organizacje zajmujące się ochroną zasobów naturalnych (ochroną środowiska, siedlisk zwierząt), ponieważ działają na styku interes społeczny – interes wielkiego przemysłu i finansjery (kredytowanie przedsięwzięć gospodarczych). Wielkie organizmy gospodarcze, typu korporacje, które bezpardonowo eksploatują zasoby naszej planety tym samym przyczyniając się do jej degradacji, hojnie sponsorują te organizacje, tym samym skutecznie je ubezwłasnowolniając. Skutkiem tego procederu jest pozorowanie akcji ochrony środowiska lub ochrony konkretnych gatunków, które mają uśpić czujność opinii publicznej i czynić wrażenie, że coś się dzieje w  "temacie”. Po prostu, działalność tych „ekologicznych” organizacji ma nie wchodzić w kolizję z interesem wielkiego kapitału i (np. bezowocna ochrona orangutana w obliczu bezkarnego niszczenia jego siedlisk – czyli wyrębu lasów deszczowych na Borneo i Sumatrze tylko po to by uzyskać ziemię pod uprawę palmy olejowej. Tani olej palmowy znajdziemy w prawie wszystkich produktach żywnościowych z tłuszczem w składzie. produkowanych na świecie. Pozyskiwanie tego oleju to wielce lukratywny biznes dla korporacyjnych gigantów, z którymi jakoś nie chcą brać się za bary „działacze ekologiczni”).

Lobbing – według ogólnej definicji, to działania zgodne z prawem, zmierzające do wywarcia wpływu na organy decyzyjne w państwie w celu uzyskania korzystnej decyzji. Jednak w obliczu stawki o jaką idzie gra, czyli perspektywy zgarnięcia ogromnego zysku w przypadku uchwalenia określonej ustawy, lobbing staje się zwyczajną korupcją. Lobbiści przekupują urzędników, którzy mają moc zmieniania ustawodawstwa tak by ci tworzyli je pod dyktando ich mocodawców (czyli – korporacji lub innych wielkich organizmów gospodarczo-finansowych). Oczywiście wszystko to dzieje się kosztem interesu społecznego (np. wielkie korporacje handlujące żywnością w USA „wylobbowały” sobie w senacie ustawę, pozwalającą na nieumieszczanie na opakowaniach składu tejże żywności).

Kolejne pojęcie - fake news – to według ogólnej definicji, fałszywa wiadomość, publikowana w mediach z zamiarem wprowadzenia odbiorcy w błąd w celu osiągnięcia korzyści finansowych, politycznych i wizerunkowych. I nie byłoby w używaniu tego pojęcia nic złego, gdyby nie fakt, że jest ono kolejnym „zgrabnym” narzędziem, dla tych, którzy mają zakusy do kontrolowania obiegu informacji w mediach. Tym sposobem, wielcy potentaci medialni dają sobie prawo do decydowania co jest prawdą, a co jest fałszywką. Komunistyczna PRL- owska cenzura przy tym procederze wydaje się naprawdę niewinną ingerencją w wolność słowa.

Czemu służy ta nowa nowomowa? Wszystkie opisane powyżej pojęcia bez wyjątku 1. dotyczą relacji: wielkie organizmy gospodarczo-finansowe i ściśle z nimi powiązane instytucje władzy politycznej a społeczeństwo (np. wyborcy, konsumenci, pracownicy, pacjenci), 2. związane są z uprawianiem jednego groźnego procederu - dogadzaniu wielkim tego świata (globalnemu centrum decyzyjnemu i różnym pomniejszym bytom gospodarczo-finansowym typu korporacje, koncerny, banki i powiązanymi z nimi strukturami władzy) kosztem interesu „szarego” społeczeństwa i to tak skutecznie, by się one nie połapało co się z nim wyczynia.

Reasumując – dorzucanie do koszyka nowomowy tych nowych pojęć świadczy tylko o jednym – jesteśmy udziałowcami fatalnego w skutkach procesu - niestety, po stronie ofiar – szybkiego kształtowania się prymatu interesu wielkiego światowego biznesu nad interesem człowieka.

 

 

 

 

 

23-07-2019 Społeczeństwo

Ucieczka w „prywatność”

 

Mimo mnożących się wezwań do wzajemnej miłości, życzliwości i bliskiej komunikacji między ludźmi, stają się oni coraz bardziej od siebie dalecy, obcy, zamknięci w sobie. Najbardziej cierpią rodzice, których miłe dzieci zmieniają się w skryte wyrostki, utrzymujące w stosunku do nich niechętny, zimny, a czasem nawet wrogi dystans.

 

03-07-2019 Aktualności

Przed wyborem

Musimy wybrać prawdziwie wolną Polskę, z jej tradycjąetyczną normalnością, odrzucając uzależnienie od obcych duchowo i etnicznie naszemu narodowi środowisk niechętnych bądź historycznie wrogich. Niestety, mamy wśród naszej wspólnoty ludzi nie poczuwających się do więzi z nią, negujących nasze obyczaje, a chcących nam narzucić swoje, wykraczające poza ustalone prawa moralne i tryb odwiecznie ustalonej egzystencji.

 

06-10-2019 Aktualności

Neomarksistowskie uwiedzenie – niebezpieczny stan umysłu

Neomarksistowskie uwiedzenie – niebezpieczny stan umysłu. Ktoś zapyta – a cóż to za konstatacja? Cóż jest złego w tym, że niektórzy ludzie mają usadowione serce bardziej po lewej stronie i są szczególnie uwrażliwieni na los drugiego człowieka. Sęk jednak w tym, że lewicowość to nie tylko szczególne patrzenie na drugiego człowieka i pochylanie się nad jego losem, ale przede wszystkim sposób postrzegania świata w ogóle.

 

26-05-2019 Aktualności

Przeciw normalności i religii

 

Nasilająca się laicyzująco-ateistyczna ofensywa światowego lewactwa wymierzona jest przede wszystkim w Polskę, bo kraje zachodnie zostały już w przeważającym stopniu zdemoralizowane i zateizowane, a nasze państwo uważane jest za ostoję moralności chrześcijańskiej i wiary w Boga.

 

15-05-2019 Aktualności

Czy Polska dołączy do świata aberracji? Ewa Działa-Szczepańczyk

 

Obserwując ostatnie wydarzenia w Polsce obejmujące m.in. „spontaniczne” pochody promujące elementy ideologii marksizmu kulturowego (czyli walkę o szczególne traktowanie osób LBGT i inne tęczowe wymysły typu GENDER) wydaje się, że sprawnie posuwamy się w kierunku zaplanowanym przez decyzyjne elity świata.

 

03-05-2019 Aktualności

Czy ofiary zbrodni katyńskiej wrócą do Polski?

Wraca sprawa powrotu szczątków ofiar zbrodni katyńskiej do Polski, o czym było głośno przed kilku laty [Ciała ofiar Katynia wrócą do kraju?- Newsweek,27.01.2012 ], ale problem jakby na kilka lat zniknął z przestrzeni publicznej. Józef Wieczorek

27-06-2019 Aktualności

Promocje obrzydliwości

W mediach i na publicznej scenie szaleje propaganda zboczeń seksualnych wszelkiego rodzaju. Popierany wszechstronnie homoseksualizm prowadzi do pedofilii, o którą oskarża się wybranych księży, pomijając i ukrywając identyczne wykroczenia w innych środowiskach, zwłaszcza wśród tzw. celebrytów i osób czynnych w życiu świeckim.

 

13-04-2019 Aktualności

Etyka. Małgorzata Todd

Komuniści mają w zwyczaju zmieniać znaczenie słów, o czym mogliśmy się przekonać niejednokrotnie. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że „tolerancja” oznacza podziw dla zboczeńców. Pedofilia bywa naganna albo przeciwnie – jest wyrazem postępu, zależnie od tego, kto ją uprawia.

25-05-2019 Aktualności



Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis