Zderzenie kultur widziane w skali mikro i makro

W obecnej dobie, kiedy do naszego kraju dociera coraz większa liczba obcokrajowców - ludzi pochodzących z różnych stron świata, wywodzący się z różnych kręgów kulturowych, wyznających różne systemy religijne, w konsekwencji reprezentujący różnorodne systemy wartości i odmienną od naszej mentalność, rzeczą nader pożyteczną jest chociażby częściowo się nimi zapoznać.

 


Wówczas unikamy wielu rozczarowań i zaskoczeń, a niekiedy, nieprzyjemnych sytuacji. Pamietajmy, co dla katolika (nawet dla człowieka deklarującego ateizm, ale wywodzącego się z kręgu kultury łacińskiej) jest oczywiste, dla wyznawcy Mahometa, czy wyznawcy Judaizmu – niekoniecznie. W życiu politycznym ta wiedza jest również, a może w szczególności, bardzo pożądana. Już dzisiaj, co chwilę jesteśmy epatowani zachowaniami polityków - obcokrajowców, które wydają się nam co najmniej dziwne, żeby nie napisać, szokujące. W życiu codziennym większość z nas ma skłonność do oceniania innych na podstawie własnego systemu wartości – co w przełożeniu na praktykę wygląda mniej więcej tak: po jakiejś, naszym zdaniem, nieprzyjemnej relacji interpersonalnej, stwierdzamy „ jak on tak mógł niegodziwie postąpić, przecież normalny człowiek tak się nie zachowuje” Sytuacja ta najczęściej wprowadza nas w dyskomfort psychiczny, niekiedy zniesmaczenie, czasami wręcz złość względem tego człowieka. Bywa czasami i tak, że ów człowiek, zauważywszy nasz stan, nie jest świadomy, co wywołuje w nas to oburzenie lub zgorszenie. To wiadomy znak, że mamy do czynienia z człowiekiem reprezentującym odmienną niż nasza kulturę. Okazuje się, że często zarzewiem konfliktów międzyludzkich nie jest konkurowanie o, nazwijmy skrótowo, zasoby (awans zawodowy, pieniadze, dostęp do dóbr itp.), ale właśnie, różnice dzielące przedstawicieli naszego gatunku w zakresie postaw etycznych, wyborów politycznych czy sposobu bycia. Te, z kolei wypływają wprost z systemu wartości jaki reprezentuje każdy z nas. Wydaje się to oczywistą oczywistością i większość z nas jest tego świadoma. Jednak w odniesieniu do ludzi reprezentujących inne kręgi kulturowe już taką świadomością najczęściej nie dysponujemy. Jakie są powody takiego stanu rzeczy? Wydaje się, że najważniejszy powód to stan polskiej państwowej edukacji, która bardzo nam skąpiła i skąpi w dalszym ciągu wiedzy w tym zakresie. Czy np. na poziomie szkoły średniej poznajemy założenia systemów religijnych – choćby pobieżnie, czy zapoznajemy się z prawami rządzącymi życiem społecznym, które są silnie powiązane z kulturą ? Czy było i jest nam dane poznać źródła różnic kulturowych między narodami i w jaki sposób wpłynęły i wpływają one na powodzenie jednych nacji, a klęskę innych? Odpowiedź brzmi: NIE. Jeżeli człek sam nie zanurzy się w literaturze przedmiotu i nie uzupełni braków w edukacji we własnym zakresie, to na pewno nie uczyni tego na bazie „informacji” płynących z telewizji (a jak wiemy większość ludzi obecnie buduje własną wizję świata na podstawie przekazu telewizyjnego). Skutek jest taki, że większość z nas porusza się w omawianej materii niczym „dziecko we mgle” - a wiedza ta jest, powtórzę, bardzo cenna i najważniejsze, użyteczna. Dlatego warto zgłębić tajniki nakazów wiary np. wyznawców Mahometa czy wyznawców Judaizmu. Okaże się, że czyhają tam na nas naprawdę fascynujące niespodzianki, niestety dla nas chrześcijan niezbyt przyjemne, a zupełnie mam nie znane. Powstaje w nas wówczas skłonność do mierzenia wyznawców tych dwóch wymienionych religii własną miarką, co jest wielkim błędem i nieuchronnie zaprowadzi nas na manowce. To samo dotyczy znajomości założeń tzw. wartości europejskich, których, krzewiciele pochodzący z „oświeconej” części Europy, nie jednym tworzonym prawem „nakierowanym na człowieka” mogą nas zaskoczyć. Ze względu na obecną sytuację polityczną w naszym kraju, musimy mieć szczególne baczenie na tą odmienność mentalności i postaw etycznych reprezentowanych przez przedstawicieli innych nacji, zwłaszcza tych, które mają i ambicję i siłę sprawczą by zniszczyć naszą kulturę i zastąpić własną.

Ewa Działa-Szczepańczyk

 


08-12-2018 admin

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Warto wiedzieć

"Miś" Kamiński i Andrzej Morozowski sporządzili kiedyś chwalebne "dzieło" pt. "Koniec PiS-u". Rzeczywistość okazała się inna: to ich "Platformę" może czekać koniec. Zastąpi ją KOD lub "Nowoczesna" bądź połączenie tych awanturniczych gromad, zarządzone przez niewidocznych sterników antyrządowej rebelii. Tymczasem Tusk chce wyprzeć Schetynę i zastąpić Hanną Gronkiewicz-Waltz. Tylko tak dalej...
 
W "Super Expressie" wyróżnia się jako podgryzacz władzy Sławomir Jastrzębowski. Cytujemy: "KOD wyprzedza PiS  (...) ten ruch, pchany przez niewidzialne a sprawne ręce, dziś zwyciężyłby w wyborach". - Ciekawe, czyje to ręce? Zgłaszają się BND, Mossad,CIA, a chyba i złowrogi Putin. Jednak najpewniej są to ręce którejś z naszych specjalnych, podobno aż siedmiu, służb. Proponujemy dobrze trzepnąć po łapach...

 

 

 

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis