Neomarksistowskie uwiedzenie – niebezpieczny stan umysłu

Neomarksistowskie uwiedzenie – niebezpieczny stan umysłu. Ktoś zapyta – a cóż to za konstatacja? Cóż jest złego w tym, że niektórzy ludzie mają usadowione serce bardziej po lewej stronie i są szczególnie uwrażliwieni na los drugiego człowieka. Sęk jednak w tym, że lewicowość to nie tylko szczególne patrzenie na drugiego człowieka i pochylanie się nad jego losem, ale przede wszystkim sposób postrzegania świata w ogóle.

 


Okazuje się, że to postrzeganie świata u ludzi lewicy w tym tej o proweniencji neomarksistowskiej jest mocno ograniczone, zarówno z przyczyn wynikających z cech osobowych, jak i tych wyznaczonych czynnikami zewnętrznymi. Pierwszy ogranicznik dotyczy osobników, którzy są twórcami i propagatorami idei neomarksizmu, a obydwa dotyczą szeregowych wyznawców tejże idei. U twórców ideologi neomarksistowskiej i głównych jej "wdrażaczy" to ograniczone postrzegania świata jest świadome i związane z wyznaczonym celem - zdobyciem niczym nieograniczonej władzy i realizacją bez skrępowania wizji ludzkości skrojonej według ich autorskiego pomysłu. Oczywiście realizacja tego pomysłu łączy się z wystąpieniem negatywnych skutków łamania prawideł rządzącym życiem społecznym, ale właśnie o to chodzi by one wystąpiły. Degrengolada społeczna ułatwia rządzenie ludźmi, zaś zawładnięcie ludzkimi umysłami jest skutecznym narzędziem, by uniknąć ich ewentualnego buntu (bowiem, tylko ludziska świadomi swojego niewolniczego statusu, pragną jego zmiany).

A co dzieje się w umysłach ludzi uwiedzionych lewicową ideą neomarksistowską – czyli w umysłach szeregowych wyznawców tejże? Okazuje się, że dzieje się tam wiele – przede wszystkim zamieszania pojęciowego, ale nie tylko. Na przykład, w warunkach polskich, ludzie lewicy to często praktykujący katolicy, którzy z gorliwością sympatyzują z partiami jawnie antykatolickimi (popierającymi m.in. in vitro i aborcję) i nie dostrzegają w tej postawie żadnej sprzeczności. Ci poczciwcy wierzą, że to co widzą i słyszą "to wszystko prawda". Problem jest w tym, że widzą i słyszą niewiele, ale nie zdają sobie z tego sprawy. Słuchają swoich idoli i przywódców bezkrytycznie - słowem im zawierzają. Zawierzenie i skłonność brania wszystkiego na serio (zwłaszcza, gdy jest ono sowicie podlane emocjonalnym sosem) oraz brak wyobraźni, to zdaje się, podstawowe cechy osobowości tego typu ludzi. Ci, którzy chcą ich pozyskać dla "swojej sprawy" - dobrze o tym wiedzą i wykorzystują tą wiedzę bez skrupułów (np. ustawicznym epatowaniem ich jednostronnym przekazem). To działanie oraz wrodzona (ale i nabyta) skłonność do zawierzania, pozbawiają ludzi zdolności realnej oceny sytuacji. Efektem tych zabiegów inżynierii społecznej są m.in. hordy zdezorientowanych osobników manifestujących „swoje” (tak im się wydaje) poglądy na różnych wiecach i pochodach np. w imię solidaryzmu z uciśnionymi lub wykluczonymi grupami społecznymi, przeciw mowie nienawiści, przeciw łamaniu demokracji, za wolnością, za miłością itd. (wystarczy jednak  uczestnika tych spędów zapytać - co wg jego opinii  znaczy np. „mowa nienawiści”, by zaraz przekonać się, że mamy do czynienia z kolejnym uwiedzionym).

Nawet niezbyt wnikliwy obserwator życia społecznego zauważy, że najbardziej krwawe i zamordystyczne reżymy tworzące systemy totalitarne zbudowali łatwowierni i poczciwi ludzie, którzy posłużyli twórcom tych chorych światów za pożytecznych idiotów. Liczba ofiar tych systemów w skali globu to miliony istnień ludzkich. Aleksander Sołżenicyn w książce „Archipelag Gułag” szacuje, że w łagrach uśmiercono tylko od początku rewolucji do 1956 roku około 60 milionów ludzi (w tym Wielki Głód na Ukrainie w latach 1932-33 pochłonął według różnych szacunków od 4,5 miliona do 10 milionów istnień ludzkich). W Chinach podczas „wielkiego skoku” unicestwiono około 60 milionów ludzi. W wyniku krwawych rządów Pol-Pota zginęło około 10 milionów ludzi. Czy posiadając tak bardzo tragiczne doświadczenia z marksizmem realizowanym w praktyce, musimy znowu go przerabiać tylko dlatego, że przybrał dzisiaj bardziej wyrafinowaną i przypudrowaną postać i wielu ludzi ulega jego „czarowi”? Czy skazani jesteśmy na poddanie się terrorowi uwiedzionej większości (czego symptomy obserwujemy już w wielu krajach Zachodu)?

Dlaczego neomarksistowskie uwiedzenie jest tak niebezpiecznym stanem umysłu? Bowiem, gdy ogarnie ludzi w dużej liczebnie skali, to czeka nas replay. Pamiętajmy jednak, że tym razem może być tylko gorzej, bowiem twórcy tego marksistowskiego zamysłu nabyli już sporego doświadczenia w jego wdrażaniu i nie popełnią błędów swoich ideowych poprzedników - tym, którym „lepszy świat” się jednak zawalił. 

Ewa Działa-Szczepańczyk

 

 

 


26-05-2019 admin

Komentarze

  • Ekspert to człowiek, który przestał myśleć. On wie.
  • Pozwoliłem sobie wrzucić na PCO:
    http://www.polishclub.org/2019/07/11/neomarksistowskie-uwi edzenie-niebezpieczny-stan-umyslu/
    pozdrawiam
  • https://www.
    salon24.pl/
    u/daani/96
    6643,min-
    jadwiga-
    emil ewicz-
    naucza-o-
    czerwcu56
    -powstancow
    -obchody-63-
    rocznic y
  • Pancerna Logika.Jak cos zarzucasz, to uzasadnij.Tekst jest udany i prawde mowi.
    https://www.salon
    24.pl/u/daani/96664
    3,min-jadwiga-
    e milewicz-naucza
    -o-czerwcu56-
    powstancow-
    obchody-63-r
    oczni cy

  • ?Rewelacyjny tekst.Samo sedno.Najbardziej jest szokujace lansowanie jako ekspertow w kregach koscielnych mediow ludzi z kregow lewackich, falszywych lisow, kameleonow.Co to moze oznaczac? Kusy wszedl na oltarz, czy miedzynarodowka ma juz wszedzie swoich?
  • Internet znosi jeszcze więcej niż papier. Problemem z powyższym tekstem nie jest to nawet, że jest zbiorem ideologicznych bonmotów, ale fakt, że autorka widocznie wybitnie się nudziła i między siekaniem cebuli a sprzątaniem łazienki popełniła ten, pełen wewnętrznych sprzeczności i kompletnie chaotyczny tekst

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis