Moje dawne wakacje

Jeden z letnich miesięcy spędzałem wówczas w Świbnie, małej miejscowości na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska, u przekopu Wisły. Jechało się tam kolejką wąskotorową z jej dworca położonego na końcu ulicy Długie Ogrody.


Kilka wagoników, ciągniętych przez Żuławy Gdańskie,  z ich stacyjkami i piękną zabudową. Na końcu podróży na wagony czekał prom o dwóch kominach, aby je przewieźć na drugi, prawy brzeg, gdzie przyczepiano kolejną lokomotywkę, mającą poprowadzić pociąg przez Stegnę do Nowego Dworu.

   Przez trzy lata jeździłem tak do Świbna – mieszkałem u mechanika zatrudnionego w miejscowej małej stoczni. Przez całą wojnę pływał w łodziach podwodnych, przenoszony z jednej na drugą. Wszystkie jego U-Booty zginęły, z ostatniego, ocalałego, zszedł, gdy wojna się skończyła. Jego domek stał blisko plaży i niedaleko od szosy, obok której znajdowała się prowizoryczna kaplica. Grałem w niej podczas Mszy św. na fisharmonii.

   Nad brzegiem morza było prawie pusto. Na pobyt w Świbnie trzeba było mieć (lata 50.) pozwolenie władz. Plaża była z dwóch stron ogrodzona, stały wieże strażnicze. Brzegi morskie co wieczór zaorywano.

   Dzisiaj już nic z tego nie pozostało. Na miejscu dworca - jest targowisko, kolejki i promu nie ma, tory rozebrano. Tak przemija uroda świata...  

 

Zbigniew Żmigrodzki


27-08-2017 admin

Komentarze

  • Bardzo cenne wspomnienie dawnych wojazy.Kolejki waskotorowe to cuda i atrakcja wszedzie i zawsze.Niestety, teraz polikwidowali za rzadow PO/PSL nawet mozliwosc dotarcia do wielu miejscowosci nawet autobusami.

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis