Poznaliśmy Listę Ładosia - polscy dyplomaci nieśli pomoc tysiącom Żydów

Instytut Pileckiego przedstawił w czwartek w Warszawie Listę Ładosia - imienny spis 3 tys. Żydów ratowanych podczas Holokaustu przez polskich dyplomatów i organizacje żydowskie. Wiadomo co najmniej 796 z nich przeżyło wojnę. To pierwszy taki raport, który w oparciu o twarde dokumenty udowodnił skuteczność grupy Ładosia.


Lista Ładosia, która jak zapowiedzieli w czwartek jej twórcy będzie w dalszym ciągu uzupełniana, to naukowo opracowany imienny spis posiadaczy paszportów kilku krajów latynoamerykańskich, także zaświadczeń o obywatelstwie części z tych państw, wystawionych osobom pochodzenia żydowskiego przez Poselstwo RP w Szwajcarii we współpracy z organizacjami żydowskimi. Posiadanie tych dokumentów uratowało przed śmiercią część Żydów, którzy w okresie II wojny światowej byli systematycznie i masowo wywożeni do obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.

 

"Lista Ładosia to jest raport z piekła, ale to jest raport z piekła, który pokazuje, że w tamtych czasach byli ludzie, którzy ratowali ludzkie istnienia, ale także ratowali człowieczeństwo. I ci ludzie, byli związani bezpośrednio z polskim państwem" - powiedział dziennikarzom wicepremier Piotr Gliński. 

 

"Polacy, Holendrzy i Niemcy stanowią blisko 94 proc. zidentyfikowanych posiadaczy paszportów Ładosia, z czego pierwsi z nich ponad 70 proc. Mniejszościowe grupy to obywatele Czechosłowacji i Austrii sprzed likwidacji tych państw (odpowiednio 34 i 30 osób) oraz Belgii (29 osób). Na liście jest 18 Francuzów, a także pojedynczy Włosi, Węgrzy, Szwajcarzy i obywatele pięciu innych państw" - głosi raport.

 

W opublikowanej Liście Ładosia są też informacje dotyczące liczby tych osób, co do których wiadomo, że przeżyli nazistowskie ludobójstwo. "Według prezentowanych danych, 796 zidentyfikowanych osób będących w posiadaniu paszportu Ładosia przeżyło wojnę, podczas gdy 957 zginęło. Los pozostałych, a więc blisko 46 proc., jest nieznany" - czytamy. Biorąc jednak pod uwagę, że według szacunków cała akcja objęła 8-10 tys. osób należy uznać, że i grupa ocalonych jest większa.

 

"Realne – w naszej ocenie – jest przeżycie od 25 do 35 proc. osób objętych akcją. Oznacza to, że przeżyć mogło od 2 do 3 tys. Liczba ta powinna stać się jednak przedmiotem dalszych badań. Zależy ona w dużej mierze też od tego, dokąd trafiły nieznane nam i nieodkryte do tej pory paszporty" - dodali autorzy publikacji.

 

Lista Ładosia, która powstała pod redakcją naukową ambasadora Polski w Szwajcarii dr. Jakuba Kumocha, została opracowana i wydana przez Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Prace badawcze prowadzili wspólnie pracownicy Ambasady RP w Bernie i Instytutu Pileckiego, przy wsparciu ekspertów z Instytutu Pamięci Narodowej, Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Prace nad listą wspierało również wielu badaczy i działaczy żydowskich z Holandii, Izraela, USA, Francji i innych krajów.

 

Historię działalności Aleksandra Ładosia i jego grupy jako pierwsi opisali w 2017 r. dziennikarze "Dziennika. Gazety Prawnej" - Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz.

 

W skład grupy wchodzili dyplomaci żydowskiego i polskiego pochodzenia, poza Aleksandrem Ładosiem byli to jego zastępca Stefan Ryniewicz, dyplomata Juliusz Kühl, a przede wszystkim konsul Konstanty Rokicki, który przyczynił się osobiście do powstania około 50 proc. wszystkich dokumentów określanych mianem paszportów Ładosia. Do grupy należeli także poseł na Sejm II RP Abraham Silberschein oraz przedstawiciel organizacji żydowskich Chaim Eiss.

 

 

Norbert Nowotnik (PAP)/arja/Fot. PAP/Paweł Supernak


Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis