Sądej: W sidłach sekt
Według różnych definicyjnych ujęć cechą wspólną sekt jest to, iż stanowią one organizacje o charakterze totalitarnym, w których członkowie są całkowicie uzależnieni od przywódców. Okres letnich wakacji skłania do refleksji nad niebezpieczeństwami wynikającymi z ich oddziaływania. To właśnie w tym czasie intensyfikują one swoją aktywność. Nie zwalnia to jednak z postawy czujności w pozostałym okresie, kiedy ich wpływ pozostaje nadal aktualny. Ksiądz Rafał Jarosiewicz, przedstawia problem z punktu widzenia duchownego. - Wiele razy miałem do czynienia z destrukcyjną działalnością sekt. Rozrywanie więzi rodzinnych, konflikty czy też ucieczka z domu to tylko wybrane problemy, jakie szczególnie dotykają młodego człowieka. Jako kapłan wiele razy stawałem bezradny wobec "duchowych ran", jakie zadawały sekty. Niestety, poszukiwanie akceptacji i miłości, której niejednokrotnie brak w rodzinnych domach, prowadzi do takich skutków – mówi z przestrogą.
Warto zwrócić uwagę, że oddziaływanie sekt możliwe jest tam, gdzie moglibyśmy nawet o tym nie pomyśleć. W znakomitej publikacji Grzegorza Rowińskiego “Socjologiczno-psychologiczna analiza grup wyznaniowych i subkultur w Polsce” możemy wyczytać, iż wpływ tych destrukcyjnych grup możliwy jest na terenie szkół, oficjalnie działających grup terapeutycznych czy różnego rodzaju kursów, dotyczących m.in. kształcenia umysłu, szybkiego zapamiętywania, rozszerzania świadomości czy chociażby skutecznego uczenia się. Mimo iż młodzież narażona jest szczególnie na ich wpływ, to kategoria wiekowa nie jest cechą decydującą o werbunku. Rowiński zauważa bowiem, że potencjalnych kandydatów przedstawiciele sekt szukają wśród: osób znajdujących się w tzw. dołku psychicznym, przeżywających różne kryzysy (śmierć bliskiej osoby, rozstanie z bliskim, utrata pracy), wrażliwych, nieśmiałych, a nawet żarliwie uczestniczących w praktykach religijnych, co może sugerować podatność na “głębsze” doznania religijne.
Osaczanie
- Sekty, jako zjawisko społeczno-religijne, wchodzą w lukę, jaka powstaje między niedostatecznym wykształceniem religijnym jednostki w procesie katechizacji, braku pogłębiania wiary w życiu dorosłym a problemami dnia codziennego i kryzysu rodzin – zaznacza Dariusz Fras, który przez blisko 19 lat zajmuje się oddziaływaniem sekt i reprezentuje Stowarzyszenie EFFATHA. W jego przekonaniu, popartym wieloletnim doświadczeniem, głównym powodem tragedii rodzinnych związanych z destrukcyjnym wpływem sekt są m.in.: brak emocjonalnych więzi w rodzinach, zaniedbania wychowawcze, a także brak motywacji w zakresie samokształcenia religijnego młodego pokolenia. - Nakłada się to na analfabetyzm dogmatyczny i biblijny w rodzinach katolickich. Szkoła nie przygotowuje również młodzieży do konfrontacji w dorosłym życiu z przypadkami działań psychomanipulacyjnych mających miejsce w świecie reklamy, mass mediów, polityki czy również w starciu różnych systemów światopoglądowych i religijnych w coraz bardziej pluralistycznym społeczeństwie polskim – podkreśla Fras. I jak dodaje - zderzenie świetnie przygotowanych werbowników sekt nieraz mających swe centra szkoleniowe w Europie Zachodniej czy Indiach z ich potencjalnymi ofiarami przypomina starcie owiec z doskonale zaprogramowaną i zorganizowaną watahą wilków. W konsekwencji może to doprowadzić do “śmierci duchowej” ich ofiar.
W przekonaniu Frasa groźnym zjawiskiem jest zaniechanie przez adeptów sekt kontaktów z rodziną i osobami bliskimi. Stwierdza bowiem: - Technika zachęcania w sektach do “palenia mostów" za sobą w trakcie procesu konwersji, czyli obróbki osobowości przez Stevena Hassana nazwana okresem “przetwarzania/rozmrażania osobowości", powoduje wyalienowanie ofiary i skazanie jej na łaskę i niełaskę “nowych panów" i współwyznawców. (Steven Hassan, ceniony autorytet w dziedzinie analizy zjawiska sekt i Nowych Ruchów Religijnych, ex członek Kościoła Zjednoczeniowego autor książki “Psychomanipulacji w sektach").
Pranie mózgów
W jaki sposób odbywa się akcja werbunkowa do sekt?
Według informacji zawartych w przytoczonej wcześniej publikacji Grzegorza Rowińskiego sekty korzystają często z pomocy fachowców, w tym psychologów, socjologów, pedagogów. Jak zauważa autor proces werbunku nie jest nachalny, natomiast stosowane techniki są tak skuteczne, że prowadzą do uzależnienia, pozbawiają wolnej woli, powodują zniszczenie osobowości. Zaczyna się niewinnie od zaoferowania przyjaźni, darmowych posiłków, organizowaniu kursów językowych czy nawet wyjazdów zagranicznych. W trakcie spotkań w odpowiedni sposób stosuje się metody “prania mózgów".
W przyszłości proces ten wspomagany jest przez - informuje autor - odpowiednie “zagospodarowanie" czasu adeptom. Czterogodzinny sen w ciągu doby, głodzenie i wyczerpujące ćwiczenia powodują, że wycieńczony człowiek jest niezwykle podatny na indoktrynację. Autor zauważa również, iż w procesie uzależniania nowych członków sekty przekonuje się ich do odpowiedniego sposobu patrzenia na rzeczywistość. Serwowany jest m.in. taki pogląd, iż światem rządzą złe siły, które jednocześnie odpowiadają za dotychczasowe niepowodzenia osób werbowanych, a sama sekta i jej przywódca może zmienić ten niekorzystny stan rzeczy.
Podkreśla to również Dariusz Fras: - Jednostka czująca, że nie ma oparcia w rodzinie (np. rozwód rodziców, oddalenie osób bliskich sercu), mająca często problemy zdrowotne i finansowe, a z drugiej strony nieukształtowana religijnie, mająca bardzo idealistyczną i utopijną wizję wspólnoty religijnej w której funkcjonuje, bardzo zatomizowaną i anonimową, naturalnie będzie lgnęła do tych osób które okażą jej zainteresowanie, pomogą (początkowo) proponując nawet czasem lepszą pracę.
Funkcjonowaniu w ramach nowej grupy może towarzyszyć pewna euforia. - Jeżeli osoba zagubiona poczuje w pewnym momencie, że coś znaczy, że liczy się jej zaangażowanie, w jakiejś małej wspólnocie, że powoli, ale pnie się po “drabinie kariery" w nowej grupie fantastycznych osób myślących tak jak ona, i tak samo jak ona kiedyś niespełnionych w starym środowisku, wtedy następuje przekroczenie granicy świata realnego z światem iluzji szczęścia i doskonałości jakim jawi się nowa wspólnota/sekta – w taki sposób interpretuje to zjawisko Fras.
Tworzenie iluzji
Niezwykle groźny jest sam proces psychomanipulacji, który jego zdaniem wygląda następująco: - Upraszczając można nazwać to procesem stwarzania iluzorycznego świata wokół adepta. Wszystko co otacza człowieka poddanego werbunkowi służyć ma w założeniu pozyskaniem go dla idei głoszonych wewnątrz sekty. Cały proces pozyskiwania opiera się na miksie kłamstwa i iluzji. Nie chodzi w tych zabiegach o pozyskanie nowego adepta, o doinformowanie, swoiste oświecenie, lecz stworzenie z niego swoistego robota ideologicznego, skłonnego pozyskiwać kolejnych fanów/nowicjuszy kultu (sekty). Do tego celu używa się: zmyślania, symulowania, udawania, zwodzenia, lekceważenia. Cały system indoktrynacji nie może polegać na logice i krytycznym myśleniu! Używa się mechanizmów tj.: granie na emocjach, przesłaniających logiczne myślenie oraz blokady intelektualne (zakaz czytania literatury krytycznej wobec nauczania sekty). W sekcie kwestionowanie jakiegokolwiek elementu nauczania równoznaczne jest ze zdradą. “Nawrócenie” oznacza więc tylko całkowitą uległość.
Potrzebna pomoc
Na pytanie, o to jakie sekty są najgroźniejsze w Polsce, pedagog Bogna Gałecka z Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach odpowiada: - Na pewno nie używamy żadnej nazwy dlatego, że są to grupy, które posiadają osobowość prawną, a zgodnie z tym, że są zarejestrowane w formie stowarzyszeń, fundacji czy związków wyznaniowych, to można powiedzieć że działają legalnie.
Nasza rozmówczyni zaznacza, że tego rodzaju uwikłania powodują największe spustoszenia w życiu rodzinnym, zrywane są wzajemne więzi i rodziny ulegają kompletnej destrukcji. To w ramach relacji rodzinnych. Natomiast co z indywidualnym przypadkiem osoby werbowanej? – Sama osoba werbowana, czy będąca już członkiem takiej toksycznej grupy bez swojej wiedzy – bo jest w stanie psychicznym uniemożliwiającym racjonalne bądź krytyczne myślenie – pozostaje w jakiś sposób uzależniona od grupy i tego co się w niej dzieje.
Jakie formy pomocy można zaoferować takim osobom? – Pomoc opiera się na bardzo podobnych zasadach jak wszystkie formy terapii wyjścia z uzależnienia. Jednakże dodatkowa trudność w tym przypadku polega na tym, że nie tylko sfera psychiczna zostaje w to zaangażowana, ale bardzo często już sfera duchowa. Dlatego niezbędna jest również pomoc duszpasterza a nie wyłącznie psychologa.
Długość wychodzenia z tego stanu uzależniona jest w dużej mierze od okresu przebywania w grupie. Bogna Gałecka podkreśla również, że im więcej osób bliskich uczestniczy w pomocy, to proces wychodzenia jest dla jednostki nieco łatwiejszy. Zdarza się, że u osób którym udziela się pomocy pojawia się zagrożenie, że w jakimś momencie będą one chciały powrócić do znanego z przeszłości “odmiennego stanu świadomości”, nazywanego przez Amerykanów dobitnie - podkreśla Gałecka - okresem “po praniu mózgu”. – Są to sytuacje, w których naprawdę nie ma recepty, każda sprawa jest inna – konkluduje.
Jacek Sądej
Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" Nr 34 (773) z dnia 24 sierpnia 2010 r.
grafika za: g6opole.wodip.opole.pl