Tęsknota za ciszą/Alina Czerniakowska

4 min. czytania

Redakcja

16 czerwca 2017 r.

4 min. czytania

Redakcja

16 czerwca 2017 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Alina Czerniakowska, dokumentalistka i publicystka „Naszej Polski”, w felietonie z 16 czerwca 2017 r. sięga po książkę „Cedr Libanu” Salvatore Garofalo o Charbelu Makhloufie – libańskim eremicie z klasztoru Annaja, jednym z największych cudotwórców Kościoła katolickiego XIX wieku, który już za życia zyskał opinię świętego. Autorka kontrastuje głębinową ciszę górskiego klasztoru w Annaja, otoczonego wielowiekowymi cedrami libańskimi (do 25 m wysokości, 12 m pnia), z rozpaczą i smutkiem współczesnej cywilizacji – cywilizacji śmierci. Charbel wyruszył jako młody chłopak nocą, bez pożegnania z rodzicami, do klasztoru wykutego w skałach. Papież Paweł VI, ogłaszając go świętym, powiedział: „Aby zbawić świat, koniecznym jest, jak chce Chrystus, być w świecie, ale nie przynależeć do tego wszystkiego, co świat oddala od Boga”. Marmurowa statua Matki Bożej Królowej Libanu na wysokości 600 m ma być widoczna dla Maryi z rodzinnego Nazaretu. Rozważanie o tęsknocie za pięknem i ciszą – na aktualność bezczasową.

Rzeczywistość, w której żyjemy jest dziełem ludzi walczących o władzę, w każdej dziedzinie i na każdym szczeblu. Ściganie się w kreowaniu zła, sensacji, intryg, bo to jest najbardziej chwytne, prowadzi do ustawicznego rozedrgania, nerwowego napięcia jednostek i całych grup społecznych, szczególnie tych żyjących w wielkich aglomeracjach miejskich, światowych centrach. Taka cywilizacja nazywana jest często w opracowaniach medycznych cywilizacją śmierci, ale mało kto ma czas o tym myśleć, zawały, udary, inne niespotykane dotąd choroby, już nawet u najmłodszych, budzą przerażenie specjalistów.

Trudno nawet sobie wyobrazić ile i jak wielkie dramaty kryją się za pięknymi obrazkami współczesnego świata. Ludzie dobrze ubrani, w luksusowych samochodach, bogatych wnętrzach, jak z okładek kolorowych pism i telewizyjnych reklam, noszą w sobie wiele rozpaczy i smutku, często nawet nie mając świadomości swojego stanu. Wiedzą jedno, że nie są szczęśliwi i ta choroba psychiki przenosi się na poważne dolegliwości fizyczne, wtedy następuje chwila zatrzymania, może nawet zamyślenia, ale często jest już za późno na przewartościowanie, na zmianę życia. Ostatnio szukam trochę „innych” książek, właśnie przeczytałam „Cedr Libanu” Salvatore Garofalo, opowieść o Libanie i świętym Charbelu Makhloufie, jednym z największych cudotwórców Kościoła, który już za życia zyskał opinię świętego, ostatnio coraz bardziej jest znany również w Polsce. Codzienna modlitwa do św. i praca wyznaczały codzienny rytm życia miejscowej ludności i żyjącego wśród nich Charbela, który jako młody chłopak wyruszył nocą, bez pożegnania z rodzicami, do klasztoru w Annaju, wykutym w skałach, na stromych, skalistych zboczach, wśród cedrowych lasów. Libańczycy dumni są z obecności na ich ziemi „Syna Bożego, który stał się człowiekiem i Maryi Matki Jego”, obecności potwierdzonej w Ewangeliach. Zachwycający jest opis jak wznoszono tu marmurową statuę Matki Bożej, Królowej Libanu, na wysokości 600 metrów na wprost wybrzeża, by była widoczna dla Maryi  z rodzinnego Nazaretu. Pachnące drzewa cedrowe, symbol i duma ziemi libańskiej,  uważane są za niezniszczalne, bo „chwałę Oblubienicy Boga śpiewają”. Autor opisuje zwyczaje i codzienne modlitwy ludu libańskiego, niezliczone pieśni, malownicze uroczystości religijne, setki sanktuariów, kościołów, kaplic, klasztorów, na szczytach gór i wąwozów, wśród „boskich cedrów, osiągających 25 metrów wysokości i do 12 metrów szerokości pnia. Stąd też Liban i jego mieszkańcy w przenośni i dosłownie znajdują się zawsze w cieniu cedrów Boga.”Czytając o życiu pełnym naturalnego uwielbienia Stwórcy, wzajemnej serdeczności, a także pokory i siły w znoszeniu wszelkich trudów, rodzi się w nas tęsknota za pięknem i ciszą. Jednocześnie bliski staje się nam święty Charbel, którego życie jest tak piękne i niepojęte, jak obraz Boga. Papież Paweł VI ogłaszając świętym Charbela Makhloufa, libańskiego eremity powiedział: – „Aby zbawić świat, aby zdobyć go duchowo, koniecznym jest, jak chce Chrystus, być w świecie, ale nie przynależeć do tego wszystkiego, co świat oddala od Boga, służyć światu z miłości, nie będąc jego niewolnikiem. Samotność Charbela powinna wzbudzić w nas potrzebę bycia, trwania w Bogu, odnalezienia siebie w ciszy, w samotności duszy oczyszczonej, aby usłyszeć głos Ducha.” W świat ciszy i naturalnego piękna świata i duszy ludzkiej, przenoszą nas właśnie takie książki.

Alina Czerniakowska

fot.: Paweł Rakowski

Napisane przez

Cykl

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także