LOT podzieli los polskich stoczni

4 min. czytania

Redakcja

20 maja 2013 r.

4 min. czytania

Redakcja

20 maja 2013 r.

2 kwietnia Rada Ministrów przyjęła ustawę uchylającą przepisy o PLL LOT, znosząc obowiązek utrzymywania przez skarb państwa pakietu 51 proc. akcji spółki i otwierając drogę do jej prywatyzacji. Nie będzie to pierwsza prywatyzacja tego przedsiębiorstwa – poprzednia, z lat 1999–2000, zakończyła się nie tylko skandalem korupcyjnym, lecz i jeszcze większymi kłopotami finansowymi: szwajcarski inwestor zbankrutował, akcje spółki ostatecznie przejął skarb państwa, który poniósł przy tym stratę 264 mln zł. Obecnie – jak przekonują politycy – spółka przynosi straty, a lekarstwem na to miałaby być sprzedaż zagranicznemu inwestorowi. Wygląda więc na to, że polski przewoźnik podzieli los polskich stoczni, które rząd Donalda Tuska zlikwidował pod pozorem ratowania – dla nich również szukano inwestora.

„Jestem po długiej rozmowie z ministrem skarbu i z prezesem PLL LOT. Nie ulega wątpliwości, że jeśli nie chcemy dalej wrzucać do tej studni bez dna publicznych środków, to jedyną realną alternatywą dla scenariusza ciągle powtarzających się kłopotów jest prywatyzacja” – oświadczył premier Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. „Prywatyzacja PLL LOT to element głębokiej restrukturyzacji spółki. Teraz inwestor, kupując spółkę, będzie samodzielnie decydował o jej przyszłości. Skarb państwa będzie mógł zaoferować większościowy pakiet akcji, a to daje szansę na zainteresowanie stabilnego i silnego inwestora, branżowego lub finansowego, który zapewni PLL LOT dynamiczny rozwój i pozwoli spółce skutecznie konkurować z innymi przewoźnikami w Polsce i w Unii Europejskiej” – wtórował mu minister skarbu Mikołaj Budzanowski, komentując przyjęte zmiany. Zaznaczył, że resort ma już wstępnie określone warunki sprzedaży. „Zależy nam, by zachować markę i tożsamość krajowego przewoźnika. Ważne jest także utrzymanie portu przesiadkowego w Warszawie, gdyż LOT generuje 45 proc. ruchu na lotnisku Chopina. Istotne będzie także pozostawienie siedziby spółki w stolicy. Podobne procesy zakończyły się sukcesem na zachodzie Europy, tak jak w przypadku sprzedaży Austrian Airlines. Przykłady europejskich przewoźników pokazują, że taka prywatyzacja jest możliwa również w przypadku LOT-u” – przekonywał. Tyle że ów „sukces” Austrian Airlines polegał na przejęciu firmy przez niemiecką Lufthansę. Wszystko wskazuje na to, że rządzący zgotowali polskiemu przewoźnikowi podobny los – choć przedstawiciele Lufthansy zaprzeczają, jakoby ich firmie zależało na przejęciu PLL LOT.

O prawdopodobnym przejęciu LOT-u przez Lufthansę mówiło się już siedem lat temu, a pogłoski nasiliły się dwa lata później, gdy wspominano o zbliżającym się bankructwie polskiej firmy. Kłopoty z zarządzaniem PLL LOT i utrzymaniem spółki na rynku nie są więc rewelacją ostatnich miesięcy. Po co zatem zdecydowano o zakupie drogich, nowych dreamlinerów, które z taką pompą oddano do użytku, by chwilę później trafiły do warsztatu naprawczego? Czy po to, by pogłębić zapaść finansową spółki? A może po to, by niemiecki – lub jakikolwiek inny – przewoźnik przejął unowocześnioną flotę za bezcen? W tej sprawie premier milczał jak zaklęty. Podobnie zresztą zarząd firmy, który – biorąc pod uwagę fatalne wyniki finansowe – już dawno powinien zostać odwołany.

Czytaj więcej w dziale Polska…

Dla nikogo nie jest chyba tajemnicą, że polski rząd uczynił swoim nadrzędnym celem dokończenie rozpoczętej wiele lat temu wyprzedaży i likwidacji polskiego majątku narodowego. Scenariusz przypomina ten ze stoczni: 20 marca br. PLL LOT złożył w Ministerstwie Skarbu Państwa plan restrukturyzacji, który do 20 czerwca trafi do Komisji Europejskiej. W ubiegłym roku zarząd przewoźnika wystąpił do ministra skarbu o pomoc finansową na ratowanie firmy – ma ona wynieść łącznie 1 mld zł, przy czym w pierwszej transzy wypłacono 400 mln zł, przeznaczając je na spłatę przeterminowanych zobowiązań (318 mln zł) i pokrycie strat operacyjnych. Komisja Europejska, badająca to wsparcie pod kątem unijnych przepisów o pomocy publicznej, przyjrzy się także zaproponowanemu planowi restrukturyzacji. Jak to się skończy? Zapewne tak jak w przypadku Stoczni Gdańskiej i Szczecińskiej – bankructwem i unijnymi karami za udzielenie niedozwolonej pomocy. A Lufthansa – co trzeba podkreślić – wcale nie musi przejmować przewoźnika; wystarczy, że przejmie obsługę połączeń, a wraz z nią pasażerów. Dokładnie tak stało się ze stoczniami – rękami polskiego rządu i KE zlikwidowano konkurencję dla stoczni niemieckich.

Wydaje się, że przecieki do prasy o możliwym przejęciu PLL LOT przez British Airways można włożyć między bajki. Los polskiego przewoźnika rząd już przypieczętował. Właśnie dlatego Ministerstwo Skarbu nie raczyło nawet pochylić się nad ofertą złożoną przez pracowników firmy, którzy na własną rękę próbowali ratować swoje miejsca pracy, znajdując inwestorów gotowych ulokować środki w tym przedsiębiorstwie. Również rządowe poszukiwanie potencjalnych nabywców należy zaliczyć do działań pozornych – identycznie było ze stoczniami i słynnym katarskim inwestorem. Warto przy tym pamiętać, że im większe kłopoty finansowe, tym mniejsza wartość spółki. Jest wysoce prawdopodobne, że ogłoszona zostanie upadłość PLL LOT, majątek zostanie rozkradziony, załoga zwolniona, a przestrzeń zagospodarowana przez konkurencję.

Skarb Państwa posiada 67,97 proc. akcji LOT, TFS Silesia – 25,1 proc., a pozostałe 6,93 proc. należy do pracowników.

Anna Wiejak

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Plecaki ewakuacyjne do kupienia na Poczcie i w Lidlu. Co musisz mieć na wypadek wojny?

Renta wdowia wzrośnie od stycznia 2027. Nie każdy jednak dostanie pełną podwyżkę

Ranny ksiądz Adrian odprawił mszę w Jarosławiu. „Wybaczamy”

Deficyt Ukrainy to 28 mld dolarów. Zełenski: drony trzeba opłacić do listopada

Resort finansów zrównuje małżeństwa z homozwiązkami. Tusk bije brawo

Atak w Jarosławiu. Ihor M. nie usłyszy na razie zarzutów, prokuratura chce aresztu w szpitalu

OSW stwierdza plagiat w doktoracie Wiecha i zawiadamia Uniwersytet Warszawski

Śledztwo przeciwko Wałęsie umorzone. Jednym z argumentów analfabetyzm noblisty

Inne kategorie

Czytaj także