Prawda o ubezpieczeniu zdrowotnym w Polsce 2012
Tak sobie ostatnio zestawiam fakty i się domyślam - że staliśmy się ofiarami gigantycznego przestępstwa ubezpieczeniowego. Polscy lekarze i polscy pacjenci.Należy powiedzieć Polakom PRAWDĘ o ubezpieczeniu zdrowotnym.
Jestem polskim lekarzem, żyję w Rzeczypospolitej Polskiej i codziennie w poradni przyjmuję pacjentów, którym wypisuję recepty. Od 1 stycznia 2012 pacjenci i ja jesteśmy poddani restrykcyjnemu prawu (ustawie), która czyni mnie odpowiedzialnym finansowo, gdy pacjent nie jest ubezpieczony, a ja wypiszę mu receptę, za którą zapłaci NFZ. To oznacza - że to ja będę musiał zapłacić refundację, gdyby się okazało, że pacjent jednak nie był ubezpieczony, a ja jemu wypisałem leki na recepcie. Pojawił się problem - jak mam weryfikować ubezpieczenie? Tak się składa, że jestem również kierowcą i mam swoje doświadczenia z kontroli drogowych przeprowadzanych przez policjantów. Policjant, gdy chce zweryfikować, czy moje auto jest rzeczywiście ubezpieczone - idzie do swojego radiowozu, w którym ma laptop z aktualną bazą ubezpieczonych aut i... wpisuje w laptopie numer rejestracyjny auta, wyświetla mu się, że jest ubezpieczone (albo - że nie jest) i w ten prosty sposób weryfikuje ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, które jest obowiązkowe.
I tak samo powinno być z ubezpieczeniem zdrowotnym. Przychodzi do mnie pacjent, ja klikam numer jego PESEL do laptopa, w którym jest baza danych z NFZ i mam weryfikację, czy człowiek jest ubezpieczony, czy nie? Proste, prawda? Pozostaje pytanie - czemu do tej pory Narodowy Fundusz Zdrowia tego nie zorganizował?
Są pieniądze Polaków ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia?
Moja intuicja mi podpowiada, że NFZ po prostu dostał na przełomie roku rozkaz od “Grupy Trzymającej Władzę” (czy był to minister Rostowski?) - aby za pieniądze ubezpieczonych zakupić obligacje rządowe i przez to zmniejszyć dług publiczny według życzeń Unii Europejskiej. Być może również – że chodzi o pieniądze na haracz, który mamy zapłacić za holokaust, albo o środki na wojnę w Iranie? Jakakolwiek by była przyczyna – to urzędnicy obecnie po prostu nie mają pieniędzy na ubezpieczenie zdrowotne i dlatego nie generują listy PESEL ubezpieczonych, bo by ktoś się musiał w NFZ podpisać pod gigantycznym fałszerstwem - że niby konkretne pieniądze w kasie są, a ich przecież nie ma. Problem się pojawił w innym miejscu – przy wypisywaniu leków na recepcie, na której lekarz ma napisać, że pacjent jest ubezpieczony w NFZ. Prawo obciąża lekarza odpowiedzialnością finansową za fałszywy dokument, za pomocą którego dokonuje przestępstwa ubezpieczeniowego. Bo przepisanie leku refundowanego, gdy refundacja się nie należy – to jest przestępstwo ubezpieczeniowe.
Lekarze polscy sprawę wychwycili i nie chcą się pod fałszerstwem na receptach podpisywać, więc pojawił się strach sfer rządowych przed zdemaskowaniem. Ktoś z “Grupy Trzymającej Władzę” (GTW) wydał polecenie, żeby rozwinąć akcję dezinformacyjną - że niby lekarze nie umieją pisać recept. I machina ruszyła. Agenci porozstawiani w mediach – zaczęli nagonkę na lekarzy. Uwaga Polaków jest odwracana od finansowej strony problemu. Jest to obrzydliwa forma antypolonizmu - z okradaniem pacjentów w tle.
Mało jest zrozumienia – że chodzi o zarzut przestępstwa ubezpieczeniowego na wielką skalę; obywatele polscy nie są dostatecznie poinformowani o tym, że nie dysponują poważnym i wiarygodnym poświadczeniem swojego ubezpieczenia zdrowotnego w NFZ. Wielu myśli, że dowody wpłaty lub zapewnienia urzędów innych niż NFZ są dowodem ubezpieczenia. A tak po prostu nie jest.
EKUZ
Jak dotychczas, NFZ zdobył się na wystawianie pacjentom polskim europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ) – gdy wyjeżdżają poza Unię Europejską. Wymusiły to umowy międzynarodowe i to jest przypadek, gdy NFZ potwierdza ubezpieczenie. Ja taką kartę wyrobiłem sobie w NFZ, gdy na ostatnie wakacje wyjeżdżałem do Chorwacji.
To, co zazwyczaj mają pacjenci przychodzący do mojego gabinetu - to nie są dowody ubezpieczenia, jak EKUZ, lecz jedynie deklaracje - że firma (pracodawca pacjenta, jego własna firma lub urząd pracy) wpłaciła do ZUS pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne i że ZUS pieniądze te przekazał na konto NFZ. To nie są informacje o dokonaniu transakcji, lecz - o jej zaczęciu. Dowodem ubezpieczenia jest potwierdzenie stanu faktycznego - że transakcja została dokonana, co to znaczy? Ano - że NFZ te pieniądze otrzymał i zaksięgował na swoim koncie pod nazwiskiem i danymi osobowymi ubezpieczonego i członków jego rodziny, zgłoszonych do ubezpieczenia. Urzędnicy NFZ mają obowiązek codziennie te dane wpisywać, pieniądze obliczać i informować głównego księgowego o tym - ile tych pieniędzy jest? Baza ubezpieczonych w NFZ to jest informacja finansowa, drogi Panie! I skoro lekarz ma weryfikować, czy ktoś jest ubezpieczony, a potem odpowiadać finansowo - za to, że wydał pieniądze NFZ na leki osobie nieubezpieczonej - to musi mieć do tej informacji dostęp.
Pojawia się pytanie - dlaczego tak oczywista sprawa nie jest załatwiona jak należy? Dlaczego nie mamy w Polsce XXI wieku internetowego dostępu do tych podstawowych danych ubezpieczenia zdrowotnego? Odpowiedź jest bardzo prosta; NFZ nie dostał pieniędzy od ZUS-u, bo ZUS za pieniądze ze składek zakupił obligacje państwowe na koniec roku 2011 - aby księgowi państwa wykazali, że deficyt na początku 2012 nie przekracza poziomu nieakceptowalnego przez UE. NFZ o tym przestępstwie nie poinformował prokuratury i nie zaalarmował mediów, czyli - został zmuszony do współpracy przeciwko ubezpieczonym. Rząd (premier i minister finansów!) oraz służby (jak się domyślam!) nakazali polskim urzędnikom milczenie na ten temat, a podległym sobie dziennikarzom - robienie dymu w mediach - czyli wprowadzenie tematu zastępczego, że niby lekarze nie umieją wypisywać recept według nowych zasad refundacyjnych - i taką mamy dzisiaj sytuację.
Samoobrona Polaków, krzyż, modlitwa i nasze działania
Zacząłem się zastanawiać – co naród nasz może zrobić w tej sytuacji? Jak przemówić do ludzi, których pieniądze i zdrowie znalazły się w dyspozycji ludzi traktujących je nonszalancko? Na dwóch forach internetowych – to jest na forum Stanisława Michalkiewicza i Nowym Ekranie - zaproponowałem, abyśmy zaczęli przychodzić pod siedzibę NFZ z krzyżem i domagali się sprawiedliwości. Na razie odzew jest słaby (piszę te słowa 6 stycznia 2012).
Jak Polacy to zrozumieją - przyjdą tłumnie pod gmachy NFZ i postawią Krzyż, zaczną się domagać poświadczeń ubezpieczenia przez NFZ i… zacznie się prawdziwa polska kontrrewolucja.
A na razie - piszę o tym w Internecie - żeby nie było, że polskie elity nie informują ludu o ważnych sprawach.
W sumie - spełnia się przepowiednia wypowiadana wielokrotnie przez Stanisława Michalkiewicza (cytat z któregoś z klasków) - że nie ma takiego łajdactwa i zbrodni, do której nie byłby zdolny demokratyczny rząd, gdy mu zabraknie pieniędzy!
Eugeniusz Sendecki
Autor jest polskim lekarzem i narodowym demokratą, w roku 2004 przyczynił się do zablokowania okradanie pacjentów w warszawskiej izbie wytrzeźwień, w roku 2007 był kierownikiem poradni pracowniczej ministerstwa edukacji narodowej. Po klęsce narodowo-demokratycznej prawicy w wyborach 2007 roku założył Telewizję Narodową.
tel. (48) 601-787-407, mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.