Niewygodna repatriacja

5 min. czytania

Redakcja

18 stycznia 2011 r.

Niewygodna repatriacja

5 min. czytania

Redakcja

18 stycznia 2011 r.

Artykuł krytykuje stanowisko rządu Donalda Tuska wobec obywatelskiego projektu ustawy repatriacyjnej „Powrót do Ojczyzny”, zainicjowanego przez zmarłego w katastrofie smoleńskiej marszałka Macieja Płażyńskiego. Mimo zebrania 215 tysięcy podpisów projekt spotkał się z negatywną oceną resortu spraw wewnętrznych, tłumaczącego brak możliwości przyjęcia repatriantów niedostatkiem mieszkań i obciążeniem budżetu. Autor zestawia to z przyjęciem przez rząd unijnego programu przesiedlania uchodźców z Afryki oraz opisuje dryfowanie Polaków z Azji Środkowej w stronę Rosji.

215 tysięcy podpisów do kosza

W Polsce inicjatywę ustawodawczą mają także zwykli obywatele – muszą jednak zebrać pod projektem ustawy 100 tysięcy podpisów. W sierpniu i wrześniu ubiegłego roku bez trudu zebrano ich ponad dwa razy więcej. Mowa o ustawie repatriacyjnej, czyli projekcie „Powrót do Ojczyzny”, zapoczątkowanym przez tragicznie zmarłego 10 kwietnia 2010 roku marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego. Ustawa miała ułatwić przyjazd do kraju tysiącom naszych rodaków. Pod projektem zebrano 215 tysięcy podpisów.

W ostatnich dniach minionego roku okazało się jednak – jak poinformował serwis tvp.info – że ustawa w proponowanym kształcie praktycznie nie ma szans wejść w życie. Rząd Donalda Tuska przyjął projekt bardzo krytycznie i najprawdopodobniej skieruje go do… kosza, mimo wielokrotnie wcześniej deklarowanego poparcia dla tej obywatelskiej inicjatywy.

Nie ma mieszkań, nie ma pieniędzy

Ustawa mająca umożliwić powrót do Ojczyzny Polakom wygnanym głównie z Kresów w latach 30. i 40. na tereny azjatyckiej części Związku Radzieckiego budzi największy opór w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Rządząca Platforma Obywatelska, po latach nieudolnego realizowania obietnic wyborczych – do których należało m.in. budowanie mieszkań – twierdzi, że z powodu braku lokali nie będzie w stanie przyjąć Polaków od dziesiątek lat tułających się po azjatyckich stepach. Jak podaje resort, minister właściwy do spraw wewnętrznych dysponuje jedynie 468 lokalami mieszkalnymi należącymi do skarbu państwa. Ustawa repatriacyjna przepadła więc przez zapis o konieczności zagwarantowania przez Polskę mieszkań osobom objętym repatriacją.

Przeczytaj artykuł o tym, Polacy na Białorusi: nie wyjechali – to granica się przesunęła. Dziś płacą za polskość

Rząd negatywnie ocenił także propozycję powołania nowego organu – Rady do spraw Repatriantów. W projekcie stanowiska, do którego dotarło tvp.info, zwrócono uwagę, że funkcjonowanie Rady byłoby dodatkowym obciążeniem dla budżetu państwa.

Pieniądze się jednak znalazły

Ekipa Tuska nie ma pieniędzy dla naszych rodaków, stać ją natomiast na wdrożenie unijnego projektu przemieszczania imigrantów z Czarnego Lądu. Kilka miesięcy temu gabinet Tuska bez wahania przyjął projekt Unii Europejskiej zakładający osiedlanie w krajach europejskich imigrantów z Afryki posiadających status uchodźców politycznych.

Projekt UE przewiduje przesiedlanie afrykańskich imigrantów z takich państw jak Malta, Włochy czy Hiszpania – to w nich lądują przybysze z Czarnego Lądu zaraz po wylocie z Afryki. Przesiedlenie ich do Polski oznacza, że nasz kraj będzie zobowiązany zapewnić im pełne utrzymanie.

Przeczytaj artykuł o tym, Polacy w RPA: jest nas nawet 30 tysięcy. Zaczęło się od 500 dzieci z Syberii

Zwolennikom gościnności wobec Afrykanów przy jednoczesnej niechęci do Polaków z byłego ZSRR warto zresztą przypomnieć sylwetkę znanego „uchodźcy politycznego” – bo za takiego się podawał – Simona Mola. Ten poeta, działacz społeczny, dziennikarz i celebryta, uhonorowany przez „salon” III RP tytułem „antyfaszysty roku”, był nosicielem wirusa HIV i celowo zarażał swoje kolejne „zdobycze seksualne”. Takie zarzuty czarnoskóry azylant usłyszał przed polskim sądem, wyrok w tej sprawie wydał jednak Sąd Boski.

Może zatem rząd Tuska powinien zbadać skalę przestępczości wśród przedstawicieli państw afrykańskich, choćby we Francji czy Włoszech, zastanowić się nad liczbami, których już dziś boi się Zachód, i skierować swoją energię raczej ku Polonii pragnącej wrócić do Ojczyzny.

Coraz bliżej Rosji niż Polski

Przez lata odosobnienia i rozłąki z Ojczyzną Polacy na terenach azjatyckich często nie są już tacy, jak sobie ich wyobrażamy – pełni patriotyzmu i katolickości. Lata opuszczenia naszych rodaków przez polskich z nazwy polityków zrobiły swoje. Analiza ruchów migracyjnych z republik środkowoazjatyckich do Federacji Rosyjskiej dowodzi, że kilkakrotnie więcej Polaków emigruje do Rosji niż do Polski. W ostatnich latach widać wzmożone zainteresowanie środkowoazjatyckich Polaków migracją do obwodu kaliningradzkiego – przesiedliło się tam już kilkuset Polaków z Kazachstanu.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Polacy we Włoszech: jest nas ponad 70 tysięcy, a tu powstał nasz hymn

Dlaczego Polakom coraz częściej bliżej jest do Rosji niż do własnej Ojczyzny? Mechanizm ten doskonale opisał Marek Gawęcki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego wypowiedź warto przytoczyć w całości: „Na przełomie lat 1980/1990 zaczęli odwiedzać, zwłaszcza kazachstańskich Polaków, politycy, działacze i dziennikarze różnych szczebli i orientacji. Ludzie ci, zazwyczaj w dobrej wierze, ale przy częstym braku odpowiedzialności za własne słowa, rozbudzali nadzieje na rychłą repatriację. A ta stawała się wartością coraz cenniejszą w sytuacji, gdy nową realną Ojczyzną przestał być Związek Radziecki, a stał się nią niepodległy Kazachstan czy Uzbekistan. Nowe organizmy państwowe ze swymi nowymi aspiracjami i preferencjami, w których znienacka znaleźli się Polacy, stały się im bardziej obce. Częstokroć postrzegane są nawet jako wrogie. Nowa rzeczywistość społeczno-polityczna wraz z drastycznie pogarszającą się sytuacją ekonomiczną stworzyła poczucie obcości i zagrożenia. W sposób widoczny kontrastowała z »oswojoną« i wraz z upływem czasu nawet idealizowaną rzeczywistością sowiecką”.

Polska scena polityczna zapomniała więc o Polakach na terenach azjatyckich. Zapomniała o historii ich wygnania – od zsyłek po powstaniach narodowych w XIX wieku aż po komunistyczne prześladowania. A jeśli dzięki łasce Boga i wytrwałości polskiej duszy są tam jeszcze Polacy, to rząd PO mówi im, że ich przyjazd byłby dla kraju „zbyt dużym obciążeniem dla budżetu państwa”. Taką mamy dzisiaj Polskę.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Dron podleciał pod bazę USA w Redzikowie. Oficer dyżurna wezwała… policję

Andrej Babisz: w razie ataku pomoglibyśmy Polsce z artykułu 5 NATO

Jakub Wiech bez doktoratu. Rezultat głosowania komisji uznaje za „niezrozumiały”

Ukraiński Korpus Weteranów zapowiedział ośrodek w Warszawie. Za organizacją stoi twórca Azowa

Wpadka Einsteina Lewicy. Trela skompromitował się z prędkością światła

Sprawa „Skóry”: Janczewski żąda 22,7 mln zł. Prokuratura gra na zwłokę

Amerykańska baza coraz bliżej. Polacy zapłacą nawet 17 mld zł

ZUS w Polsce płaci parom jednopłciowym

Inne kategorie

Czytaj także