OFE - zimny prysznic
Rząd Donalda Tuska przegrał z Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, który zarzuca Polsce łamanie prawa o swobodnym przepływie kapitałuBruksela polała rząd Donalda Tuska lodowatą wodą. Przed świętami dowiedzieliśmy się, że Polska złamała unijne prawo ustanowione traktatem o swobodnym przepływie kapitału między krajami Unii Europejskiej, zabraniając Otwartym Funduszom Emerytalnym (OFE) swobodnie inwestować za granicą. OFE wprowadzono reformą systemu emerytalnego przed przystąpieniem Polski do UE. Polscy negocjatorzy widać zapomnieli, że należy mieć precyzyjnie zapisane i podpisane, jak będą traktowane zgromadzone przez fundusze pieniądze. Werdykt na inwestycje OFE wydał Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Może to kosztować gospodarkę uszczerbkiem inwestycyjnym liczonym w dziesiątki, a nawet setki miliardów złotych. Skargę na Polskę do ETS złożyła dwa lata temu Komisja Europejska. Procedura przewiduje ponowne przekazanie przez KE zarzutów formalnych Trybunałowi i odniesienie się do nich przez Polskę. Nie ma mowy o kluczeniu bez narażenia się na dotkliwą karę pieniężną.
Niewolnicze przywiązanie do funduszy
Co na to rząd? Finał jest taki, że jego przedstawiciele położyli uszy po sobie i mówią ostatnio o tym, że czeka nas zmiana zapisów prawnych. Wiceminister finansów Ludwik Kotecki bąknął, że rząd musi się zastanowić, jak to zrobić. Bariery postawione przed OFE są nie do przyjęcia, należy je usunąć, orzekli zdecydowanie sędziowie ETS w Luksemburgu. Na nic się zdały argumenty, że postanowienia unijnego traktatu nie mają w tym wypadku zastosowania, ponieważ fundusze emerytalne są podmiotami publicznymi. Przynależność do nich u nas nie jest dobrowolna, ale obowiązkowa, a ponieważ pełnią funkcję społeczną, powinny podlegać innym zasadom niż fundusze komercyjne. Mówiąc między nami - stało się tak, że wolny obywatel w gospodarce wolnorynkowej został ubezwłasnowolniony, przywiązany do OFE jak pies do łańcucha. Pozbawiono go wyboru, czy chce, żeby jego emerytura była waloryzowana za pomocą rynku kapitałowego, czy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych – o taką możliwość wystąpiło Prawo i Sprawiedliwość (wprowadziła ten system m.in. Finlandia). Luksemburski Trybunał uznał, że fundusze emerytalne, mimo celu socjalnego i obowiązkowego przystępowania w Polsce do tzw. drugiego filaru ubezpieczeniowego, tj. OFE (pierwszym filarem jest ZUS) – prowadzą działalnością gospodarczą i rozszerzone wyjaśnienia w tej chwili już dla ETS są zbędne. Czas minął.
Mogą wyprowadzić z Polski nawet o 250–300 mld
Wyrok ETS mówi, że pozwalając na wypływ z kraju tylko 5 proc. zgromadzonego przez OFE majątku, Polska postępuje niedopuszczalnie i nakazuje rządowi Tuska tę barierę usunąć. Na jaki limit KE ewentualnie by przystała i czy w ogóle przystanie na jakikolwiek – rząd czyni spekulacje. Być może na 30 proc., pewności stuprocentowej jednak tu nie ma. Jest za to pewne, że rząd w związku z decyzją ETS nieźle zakwiczy, co przełoży się na cięgi, które spadną na każdego z nas, ponieważ OFE dysponują już ok. 250–300 mld zł inwestowanymi w różny sposób w polską gospodarkę. Fundusze emerytalne są w tej chwili największym kupcem państwowych obligacji, finansując w ten sposób deficyt budżetowy (rośnie wtedy część krajowa długu publicznego, a nie zagraniczna), kupują obligacje drogowe i obligacje miast. Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych OFE do 2011 r. mogły lokować do 40 proc. majątku, teraz mają im pozwolić lokować na GPW więcej; posiadają kilkanaście procent akcji kupionych od rządu, takich giełdowych spółek, jak Państwowy Zakład Ubezpieczeń, Polska Grupa Energetyczna, Tauron, Lotos, lubelska kopalnia Bogdanka etc. Jednym słowem, gdy zabraknie środków OFE, może być ambaras.
ZUS brał dotacje i połowę przesyłał dalej
Kto wie, czy nie korzystniejsze dla przyszłych emerytów byłyby inwestycje w rozwój kraju i czy przyszłe emerytury nie byłyby wtedy pewniejsze i wyższe – tak przynajmniej twierdziła minister pracy w poprzednim rządzie Donalda Tuska – Jolanta Fedak z Polskiego Stronnictwa Ludowego, postulująca również wolny wybór między OFE i ZUS, kiedy rząd w ub. roku postanowił zmniejszyć składkę emerytalną kierowaną do OFE przez ZUS, co Fedak wywalczyła, z 7,3 proc. płacy brutto do 2,3 proc. Przypomnijmy, że z pensji potrącane jest ciągle 19,5 proc. na ubezpieczenie społeczne, większa część tej składki przeznaczona jest dla ZUS, mniejsza via ZUS wędruje do OFE, m.in. w związku z transferami pieniędzy zebranych ze składek pracowniczych trafiających via ZUS do funduszy emerytalnych nie wystarcza na wypłatę emerytur bieżących. Żeby ZUS starczyło na emerytury bieżące, państwo musi wspomagać wymienioną instytucję grubo ponad 51 mld zł rocznie - gdy składka do OFE wynosiła 7,3 proc., ZUS przesyłał do OFE ponad 24 mld zł rocznie.
Na emerytury może zabraknąć 239 miliardów!
W niedalekiej przyszłości czeka nas horror: nie jest tajemnicą, bo przedstawiciele ZUS informują o tym oficjalnie na konferencjach prasowych, że w latach 2013–2017 na wypłatę emerytur zabraknie 239 mld zł. Dziura w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przekazujących do dyspozycji pieniądze ZUS rośnie z siłą 65 mld zł rocznie. Bo jest tak – żeby w tym chaosie pojawiła się jakaś jasność - FUS przekazuje pieniądze do ZUS, a ich część ZUS przesyła do OFE. Fundusze przyjmują pieniądze z ZUS pochodzące z dotacji państwowej i za lwią ich część kupują papiery dłużne skarbu państwa. Po tym zabiegu państwo polskie zadłuża się w OFE. Nawet szaleniec nie wymyśliłby podobnej reformy emerytalnej. Ale u nas za czasów premiera Jerzego Buzka, kiedy reformę wprowadzano, widać, wszystko było możliwe. Na dodatek OFE są zarządzane, nie darmo rzecz jasna, przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne (o nich niżej). W związku z zawirowaniami na rynku kapitałowym przez 11 miesięcy ubiegłego roku OFE straciły ponad 13 mld zł, to jest prawie wszystko, co wpłacił im ZUS (14,5 mld zł). Utrzymanie OFE od 1999 r. kosztowało Polskę 260 mld zł, jeśli policzyć transfer składki do tych funduszy i koszty długu zaciągniętego przez rząd, by pokryć straty zusowskie wynikające z ubytku składki skierowanej do OFE.
PTE administrują i rządzą
Powszechne Towarzystwa Emerytalne są spółkami akcyjnymi, posiadają zarządy i rady nadzorcze. To do PTE trafiają składki OFE. Towarzystwa powinny się zajmować pomnażaniem pieniędzy, za co otrzymują stosowne gratyfikacje. Jedno towarzystwo zarządza jednym funduszem. W tej chwili działa 14 PTE: AEGON PTE S.A. (poprzednia nazwa: PTE Ergo Hestia S.A.), Allianz Polska S.A., Amplico należące do American International Group (poprzednia nazwa: AIG PTE), Aviva PTE Aviva BZ WBK S.A. (poprzednia nazwa: Commercial Union PTE), AXA PTE S.A., PKO BP Bankowy S.A. PTE (poprzednia nazwa: PTE Bankowy SA), Generali PTE S.A., ING PTE S.A. (poprzednia nazwa: Nationale Nederlanden PTE), Nordea PTE S.A. (poprzednia nazwa: SAMPO PTE), Pioneer PTE S.A., Pocztylion-Arka PTE S.A., PTE POLSAT S.A., PTE PZU S.A., PTE Warta S.A.(poprzednia nazwa: PTE DOM S.A.). Jak widać, Towarzystwami, które administrują i zarządzają OFE, kierują firmy zagraniczne z różnych stron świata. Jest obawa, że będą usiłowały jak największą część pieniędzy, a może nawet wszystkie zgromadzone przez OFE, wyprowadzić poza Polskę.
Marek Góra, profesor obrotowy
Ci nieliczni na razie emeryci, którzy dostają świadczenia z dwóch filarów: ZUS i kapitałowego (OFE) otrzymują z “drugiego filaru” wypłaty głodowe. Bywa, że “pakiet z OFE” wynosi kilkadziesiąt złotych. Szkoda mówić, jak naród został oszukany, kiedy propagowano reformę emerytalną, której współautorem był profesor Wyższej Szkoły Handlowej Marek Góra. Niedawno, przy zmniejszaniu składki do OFE, Góra ręka w rękę szedł z rządem (dziwne, bo przeciw sobie sprzed kilkunastu lat i narażając się byłemu szefowi Narodowego Banku Polskiego – prof. Leszkowi Balcerowiczowi). Poparł zmniejszenie składki do 2,3 proc., “bo czasy są inne”. Nie przyznał, że jego fundusze kapitałowe, czyli drugi filar, okazały się beznadziejnym pomysłem, po prostu przytaknął pomysłom rządowym, według Balcerowicza rozwalających system. W związku z tym na AGH pro-balcerowiczowscy studenci nazywają go “Górą tuskową obrotową”. Rząd boi się Balcerowicza jak ognia. Uszczuplił pieniędzy dla OFE, pocąc się ze strachu, ponieważ w kasie FUS robi się pusto i ZUS-owi przyszłoby dysponować w końcu wielkim zerem. Gdy wprowadzano reformę emerytalną, wmawiano ludziom, że świadczenia w nowym systemie pozwolą seniorom na dostatnie życie, gdyż ZUS wesprze filar kapitałowy, tak mocny, że staruszkowie zimy będą spędzać pod palmami. Marek Góra nosi dalej głowę wysoko, mówi, że OFE się sprawdziły, ponieważ koszty ZUS są tylko trochę niższe niż funduszy.
Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 1 (844) z dnia 3 stycznia 2012 r.