Wizz Air miał przejąć LOT. Rząd powiedział „nie” – i to był dobry ruch

7 min. czytania

Redakcja

18 sierpnia 2015 r.

Samolot Boeing 787-8 Dreamliner PLL LOT Polskie Linie Lotnicze z logo LOT na kadłubie — lot z Warszawy

7 min. czytania

Redakcja

18 sierpnia 2015 r.

Sierpień 2015 roku. Polskie Linie Lotnicze LOT stoją nad przepaścią – 327 milionów złotych straty, zaledwie 45 tras, zarząd szukający inwestora na każdym lotniczym forum. W Warszawie od miesięcy trwają zakulisowe rozmowy z Williamem Frankem – szefem amerykańskiego funduszu Indigo Partners i jednym z największych udziałowców Wizz Air. Plan jest konkretny: Indigo Partners przejmuje LOT, tworzy holding, w którym Wizz Air obsługuje trasy krótkie, a LOT koncentruje się na długich dystansach. Sebastian Mikosz, ówczesny prezes LOT-u, gorąco namawia rząd do podpisania umowy. Prezes Wizz Air Josef Váradi entuzjastycznie popiera projekt. A potem, w jednym liście ministerialnym, wszystko się sypie. Nie ma przejęcia. Nie ma holdingu. Jest za to rezygnacja Mikosza i pytanie, które przez lata towarzyszyło branży: czy Polska popełniła błąd, odrzucając ofertę Wizz Air i Indigo Partners? Dziś znamy odpowiedź.

Sierpień 2015 – oferta, która mogła zmienić wszystko

Negocjacje z Indigo Partners toczyły się od dłuższego czasu. W czerwcu 2015 miał zostać podpisany list intencyjny z funduszem – moment formalnego startu procesu sprzedaży. Zmiana na stanowisku ministra skarbu pokrzyżowała plany: Andrzej Czerwiński zastąpił Włodzimierza Karpińskiego, a nowy wiceminister Wojciech Chmielewski zastąpił Rafała Baniaka, który nadzorował sprawę LOT-u. 13 sierpnia 2015 roku minister Czerwiński wystosował do Franka pismo, w którym poinformował, że Ministerstwo Skarbu Państwa „analizuje różne scenariusze zmian własnościowych” – w tym zbycie akcji, podwyższenie kapitału i konsolidację lotnictwa pod kontrolą państwa.

Dla doświadczonego inwestora to był wyraźny sygnał: deal jest zawieszony. William Franke wyraził zdumienie decyzją ministerstwa, zaznaczając, że negocjacje były zaawansowane. Prezes LOT-u Sebastian Mikosz 17 sierpnia 2015 złożył rezygnację. W oświadczeniu stwierdził wprost, że pismo MSP do Indigo Partners to „de facto zakwestionowanie całego dotychczasowego procesu poszukiwania inwestora”. Cztery dni po piśmie Czerwińskiego – LOT stracił prezesa, a Polska stracił potencjalnego kupca na linię lotniczą.

„Pismo MSP do Indigo Partners to de facto zakwestionowanie całego dotychczasowego procesu poszukiwania inwestora.”

– Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT, sierpień 2015 (fragment oświadczenia o rezygnacji)

Według ekspertów rynku lotniczego decyzja o wstrzymaniu sprzedaży zapadła w przeddzień kampanii wyborczej – w październiku 2015 roku Polacy mieli głosować w wyborach parlamentarnych. Prywatyzacja flagowej linii lotniczej w takim momencie była politycznie ryzykowna, szczególnie gdy na horyzoncie pojawiała się nowa koalicja rządząca.

Indigo Partners – fundusz stojący za Wizz Air

William Franke i jego Indigo Partners to nie byli przypadkowi inwestorzy. Fundusz z siedzibą w Phoenix w stanie Arizona specjalizuje się w tanich liniach lotniczych na rynkach wschodzących. W portfelu Indigo znajdowały się lub znajdowały m.in. Wizz Air (Europa Środkowa i Wschodnia), Frontier Airlines (USA), Volaris (Meksyk) i Indigo (Indie). Franke miał reputację inwestora, który potrafi odwrócić los zadłużonych linii lotniczych – choć zawsze w modelu niskokosztowym.

Właśnie tu tkwił problem. Plan dla LOT-u zakładał, że Wizz Air przejąłby obsługę tras krótkich i średnich, a LOT skupiłby się wyłącznie na połączeniach długodystansowych. Na papierze brzmiało to sensownie – podział pracy, efekty synergii, odchudzenie LOT-u z deficytowych tras regionalnych. W praktyce oznaczało to jednak głęboką transformację: LOT przestałby być pełnoserwisowym narodowym przewoźnikiem, a stał się satelitą wobec sieci Wizz Air. Pytanie, czy Polska chciała takiego LOT-u, było pytaniem nie tylko ekonomicznym, ale i strategicznym.

Mikosz odchodzi, LOT zostaje – rok 2016 przełamuje klątwę

Po odejściu Mikosza fotel prezesa LOT-u objął Marcin Celejewski – p.o. prezesa, który na jesiennym Forum Lotniczym 2015 wprost przyznał, że bez zewnętrznego inwestora LOT nie będzie w stanie rozwijać się po 2016 roku. Ale jednocześnie – co podkreślały ówczesne dyskusje branżowe – LOT miał przede wszystkim konsolidować się wokół Lotniska Chopina i nie rozwijać siatki regionalnej. Plan brzmiał defensywnie, niemal rezygnacyjnie.

A potem nastąpił rok 2016 – i LOT zaskoczył wszystkich. Pod nowym zarządem, przy wsparciu państwowym i z flotą Boeingów 787 Dreamliner, linia uruchomiła 17 nowych tras. Wśród nich – połączenie z Warszawy do Tokio, które szybko stało się jednym z flagowych kierunków. LOT wrócił też na trasy transatlantyckie: do Newarku, a potem z Krakowa do Chicago. Wynik finansowy za 2016 rok był szokiem – po latach strat LOT zarobił prawie 300 milionów złotych.

W 2015 roku LOT miał 45 tras i 327 mln zł straty. Rok później – 17 nowych kierunków i prawie 300 mln zł zysku. Jedno z najszybszych odwróceń losu w historii europejskiego lotnictwa.

LOT dziś – z krawędzi bankructwa do rekordów

Dziś PLL LOT to zupełnie inna firma niż ta z 2015 roku. W 2024 roku linia zarobiła 688,5 miliona złotych netto – absolutny rekord w historii przewoźnika. W 2025 roku, mimo globalnych turbulencji rynkowych (słabszy popyt na połączenia ze Stanami Zjednoczonymi, wyższe koszty pracy), LOT wypracował 350 milionów złotych zysku netto przy przychodach sięgających 10,2 miliarda złotych. Przewoźnik obsłużył 11,7 miliona pasażerów – najlepszy wynik operacyjny w całej historii firmy.

LOT działa dziś jako pełnoserwisowa linia lotnicza z hubem na Lotnisku Chopina w Warszawie, siatkę transatlantycką obejmującą kilkanaście miast w USA i Kanadzie, połączenia do Azji i Bliskiego Wschodu. Flota Boeingów 787 Dreamliner jest jedną z najnowocześniejszych w Europie Środkowej. W 2016 roku LOT przejął 49% udziałów w estońskim LOT Nordic (dawna Nordica), rozszerzając siatkę o rynek bałtycki.

Gdyby w 2015 roku doszło do przejęcia przez Indigo Partners, takiego LOT-u dziś by nie było. Wizz Air nie buduje hubów – Wizz Air działa w modelu point-to-point, bez przesiadek, bez klas biznes, bez połączeń długodystansowych. LOT jako wehikuł pod Indigo stałby się albo niszowym graczem longhaul, albo zostałby po cichu wchłonięty i zlikwidowany po utracie rentowności.

Wizz Air i LOT – dwaj giganci polskiego nieba

W 2026 roku Wizz Air i LOT funkcjonują na polskim rynku jako bezpośredni konkurenci – nie jako holding. Wizz Air jest dominującym tanim przewoźnikiem na polskich lotniskach regionalnych: w Katowicach, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie. Na Lotnisku Chopina przewoźnicy tradycyjni, z LOT-em na czele, generują 61% pasażerów – i utrzymują tę pozycję mimo rosnącej presji ze strony Ryanair i właśnie Wizz Air.

Wizz Air w Polsce to dziś siatka kilkudziesięciu tras z niemal każdego polskiego lotniska regionalnego – tanie bilety, brak luksusów, model biznesowy skupiony na wolumenie. LOT to coś innego: narodowy przewoźnik z klasą biznes, siatką długodystansową i ambicją regionalnego centrum przesiadkowego dla Europy Środkowej. Obydwa modele działają – ale to nie ten sam produkt, nie ten sam pasażer, nie ta sama wizja polskiego lotnictwa.

Rynek sam dokonał selekcji. Polska, zatrzymując LOT w rękach państwowych w 2015 roku, zachowała narzędzie, które dziś generuje setki milionów złotych zysku i pozostaje strategicznym aktywem. Krytykowano tę decyzję jako polityczną tchórzliwość przed wyborami. Dziś, patrząc na wyniki LOT-u, trudno uznać ją za błąd.

Najczęściej zadawane pytania

Czy Wizz Air przejął LOT?

Nie. W 2015 roku zaawansowane negocjacje między PLL LOT a funduszem Indigo Partners (głównym udziałowcem Wizz Air) zostały zablokowane przez Ministerstwo Skarbu Państwa. 13 sierpnia 2015 minister Andrzej Czerwiński wysłał do szefa Indigo Partners, Williama Franka, pismo zawieszające proces prywatyzacji. LOT pozostał w 100% własnością Skarbu Państwa.

Co się stało z Sebastianem Mikoszem po rezygnacji z LOT?

Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT w latach 2013–2015, złożył rezygnację 17 sierpnia 2015 roku, wprost wiążąc ją z decyzją ministerstwa o wstrzymaniu rozmów z Indigo Partners. Następnie objął stanowisko prezesa Poczty Polskiej, a później pełnił funkcje menedżerskie w międzynarodowych organizacjach lotniczych.

Kim jest William Franke i czym jest Indigo Partners?

William A. Franke to amerykański inwestor lotniczy, szef funduszu Indigo Partners z siedzibą w Phoenix. Fundusz specjalizuje się w inwestycjach w linie niskokosztowe na rynkach wschodzących. W portfelu Indigo znalazły się lub znajdowały m.in. Wizz Air (Europa Środkowa), Frontier Airlines (USA) i Volaris (Meksyk). Franke był współtwórcą sukcesu Wizz Air jako jednej z największych tanich linii Europy.

Więcej tekstów w dziale Biznes…

Ile zarobił LOT po odrzuceniu oferty Indigo Partners?

Wyniki LOT-u po 2016 roku okazały się zaskakujące. W 2016 roku linia zarobiła blisko 300 mln zł po latach głębokich strat. W 2024 roku LOT wypracował 688,5 mln zł zysku netto – rekord w historii przewoźnika. W 2025 roku zysk wyniósł 350 mln zł przy 11,7 mln obsłużonych pasażerów, co było najlepszym wynikiem operacyjnym w historii firmy.

Czy Wizz Air jest polską firmą?

Nie. Wizz Air to węgierska tania linia lotnicza z siedzibą w Budapeszcie, notowana na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Głównym historycznym inwestorem był fundusz Indigo Partners. Wizz Air intensywnie operuje w Polsce – startuje z kilkunastu polskich lotnisk regionalnych – ale jest zagranicznym przewoźnikiem, nie polskim.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Polska firma Cersanit zwalnia blisko 500 osób. Za kosztami energii stoi unijny system ETS

Nie żyje Andrzej Krzemiński. Prezes Pekao Leasing miał 62 lata

Nie żyje Marek Mikuśkiewicz, twórca MarcPolu. Miał 76 lat

Strefa czystego transportu obejmie nawet 37 miast. Opłaty rosną, potem zakaz

Koniec CPN. Ceny paliw od 1 września 2026: benzyna 7,52 zł, diesel 8,20 zł

Fitch utrzymał rating Polski na A-. Dług sięgnie 72,7 proc. PKB

Proland zbuduje 11 pięter przy al. Wilanowskiej. Działka w najwęższym miejscu ma 3 metry. Kolejna plomba i patodeweloperka w Warszawie?

Zablokowane konto Brzoski na Instagramie. Minister Gawkowski zapowiada zmianę przepisów.

Inne kategorie

Czytaj także